Sobota, 25 listopada 2017

Podziel się:

Sto lat w zdrowiu, Adrian!

2014-03-18 09:27:12 (ost. akt: 2014-03-18 13:24:05)

Cztery lata kończy dzisiaj Adrian Kowalczyk, który od ośmiu miesięcy walczy z białaczką. Na urodziny chłopiec wymarzył sobie miecz Rycerza Mike’a, swojego ulubionego bohatera z bajki. A rodzice życzą mu jeszcze czegoś, co jest ważniejsze od najlepszego nawet miecza: zdrowia!

Polub nas na Facebooku:
Poza datami urodzin dzieci Magdalena Kowalczyk, mama Adriana, na zawsze zapamięta jeszcze jedną. 23 lipca 2013 roku. Tego dnia wraz z mężem dowiedziała się, że jej synek ma ostrą białaczkę limfoblastyczną. I od tego dnia dosłownie zamieszkała z dzieckiem w szpitalu dziecięcym w Olsztynie.

Chwila w domu i z powrotem na leczenie
Pediatrze wystarczyło, że rzucił okiem na Adriana, aby postawić trafną diagnozę. Blady, słaby chłopiec ze stanami podgorączkowymi. Zanim jeszcze potwierdziły to badania, było jasne, że to białaczka. Najpierw Adrian trafił do szpitala w Kętrzynie, ale szybko został przewieziony do Olsztyna.
— Teraz już się zaaklimatyzował, ma tutaj kolegę, który też się leczy. To już kolejna sesja chemioterapii i Adrianowi jest łatwiej niż na początku — opowiada pani Magda.
Aby jednak dojść do tego etapu, przeżył dużo niedobrych chwil. Już dwa tygodnie po rozpoczęciu chemioterapii zachorował na zapalenie płuc. Dziecko było tak osłabione, że mimo trwającego dwa miesiące leczenia, nie mogło sobie z nim poradzić. Lekarze skierowali chłopca do sanatorium w Rabce. Tam okazało się, że ma martwicę dolnego płata płuca. Cały dolny płat trzeba było wyciąć.
W grudniu ubiegłego roku po raz pierwszy Adrian mógł pojechać do domu koło Barcian. Nie nacieszył się tym długo, bo już w lutym musiał wrócić do szpitala. Jak długo tu zostanie? Nie wiadomo. Wyjdzie dopiero wtedy, kiedy lekarze zdecydują, że jest to dla niego bezpieczne.
Na razie stara się na oddziale żyć na tyle normalnie, na ile to możliwe. Ma mamę, zabawki, regularnie przyjeżdża tata Daniel.
To ze względu na pracę zawodową taty urodziny Adriana świętowano już kilka dni temu. Był tort i prezent, czyli miecz Rycerza Mike’a, który jest jego ulubionym bohaterem bajki. — Mąż jest zawodowym żołnierzem i akurat teraz pojechał na poligon. To dlatego przyspieszyliśmy uroczystość — mówi Magdalena Kowalczyk.

Wydatki będą, ale nie wiadomo, jak duże
Państwo Kowalczykowie mają jeszcze jedno dziecko, sześcioletnią córeczkę. Kiedy taty nie ma w domu, opiekują się nią dziadkowie.
Za możliwość pobytu w szpitalu przy chorym synku mama musi płacić. To 15 zł za dobę. Dużo kosztują też dojazdy do szpitali. Już wiadomo, że po zakończeniu chemioterapii w szpitalu chłopiec będzie długo musiał przyjmować leki. Na to wszystko potrzebne są pieniądze. Dlatego rodzice Adriana poprosili o pomoc Fundację „Przyszłość dla Dzieci”.
— Musimy myśleć o przyszłości synka, bo tak naprawdę jeszcze nie wiemy, jakie wydatki czekają nas po powrocie do domu. To wszystko przed nami, ale chcemy być przygotowani — podkreśla pani Magda.
mk

Podobnych historii jest ponad 240, bo tylu jest podopiecznych Fundacji „Przyszłość dla Dzieci". Każde z nich potrzebuje pomocy i każdemu możesz pomóc. Aby to zrobić, wystarczy wpłacić pieniądze na konto fundacji. Można też przekazać 1 proc. podatku, wpisując w odpowiednią rubrykę formularza podatkowego numer KRS 0000148747.

Polub nas na Facebooku: