Sobota, 25 listopada 2017

Podziel się:

Policjantki vs. urzędniczki — zagrały na rzecz podopiecznych Fundacji "Przyszłość dla Dzieci"

2014-09-15 14:05:01 (ost. akt: 2014-10-03 11:25:26)

Autor zdjęcia: Grzegorz Czykwin

Na stadionie AZS w Kortowie odbył się mecz charytatywny między policjantkami Komendy Wojewódzkiej Policji a urzędniczkami z Sądu Okręgowego. Policjantki wygrały 7:2. — Wynik nie jest najważniejszy — mówi Iwona Żochowska z Fundacji „Przyszłość dla Dzieci”.

Polub nas na Facebooku:
Na co dzień pilnują porządku i sprawiedliwości. W piątek (12 września) po prostu zagrały w piłkę, żeby pomóc chorym dzieciom. — Inicjatywa wyszła ze strony urzędniczek sądu — mówi Iwona Żochowska, dyrektor zarządzający Fundacji „Przyszłość dla Dzieci”. — Urzędniczki i policjantki postanowiły przełamać stereotypy i wystąpić w nietypowej dla siebie roli, żeby zebrać pieniądze dla naszych podopiecznych.

Kibice, których w piątkowe popołudnie nie zabrakło w Kortowie, przywitali obie drużyny wychodzące na płytę boiska owacją. Zwłaszcza sympatycy drużyny kobiet sędziów świetnie przygotowali się do dopingu, nieustannie wykrzykując ułożone przez siebie hasła, a także wymachując wydrukowanymi symbolami swojej drużyny — paragrafami.

Na boisku przewagę miały jednak policjantki, które kontrolowały przebieg spotkania. Pierwszy gol wpadł już w pierwszej minucie, jednak to nie on wywołał największy aplauz publiczności. Trybuny oszalały przy czwartej bramce i zarazem pierwszym trafieniu dla sądu autorstwa Beaty Block. Urzędniczka, na co dzień zajmująca się rachunkami należności sądowych, sama postanowiła wyrównać rachunki, przynajmniej częściowo wymierzając sprawiedliwość.

„Sędziny” stać było jeszcze na jedną bramkę, jednak to było za mało na świetnie dysponowane tego dnia policjantki, które zdobyły ich aż siedem. — Sąd sądem, a sprawiedliwość jest po naszej stronie — skwitował jeden z kibiców drużyny Komendy Wojewódzkiej Policji.

— Zadecydowała dyscyplina moich podopiecznych — mówił po meczu trener policjantek, na co dzień opiekujący się trzecioligowymi piłkarkami Stomilu. Mimo sportowo nieco jednostronnego widowiska, na boisku nie brakowało niespodzianek, takich jak choćby rzut wolny (zakończony drugą bramką), wykonywany przez wszystkie zawodniczki drużyny policji, czy policyjna maskotka — bóbr, który wtargnął na boisko i trochę poprzeszkadzał zawodniczkom.

Nie przeszkadzał im natomiast sędzia, nawet mimo zagrania piłki głową wprost pod nogi policjantek, czy odgwizdania przedstawicielkom służby porządkowej spalonego, którego nie było. — Oby więcej takich meczów — mówił po spotkaniu znany z pierwszoligowych boisk Wojciech Krztoń. — Każde nieudane zagranie kwitowane jest uśmiechem, każdy faul przeprosinami.

Po zakończeniu spotkania obie drużyny cieszyły się wspólnie na środku boiska. — W tym meczu nie było przegranych. Nie wynik jest tu najważniejszy, a dobra zabawa i szczytny cel: dobro naszych małych podopiecznych — mówiła Iwona Żochowska.

Na trybunach również nie brakowało uśmiechniętych twarzy. Także dzięki temu, że organizatorzy wspólnie ze sponsorami zadbali o atrakcje dla widzów. Mecz nie odbyłby się także bez wsparcia wolontariuszek fundacji i pracownic Sądu Okręgowego. A wynik? Wynik nie jest prawomocny. — Będziemy apelować — zapewnił Mariusz Dróżdż, jeden z inicjatorów imprezy i trener drużyny Sądu Okręgowego.

"Apelacja" nie jest wykluczona. — Mamy nadzieję, że to nie ostatni taki mecz — mówi Iwona Żochowska.

ŁW

Polub nas na Facebooku: