Piątek, 24 listopada 2017

Podziel się:

Jacek i inne dzieci czekają...

2015-02-13 08:03:48 (ost. akt: 2015-02-13 09:09:13)
Jacek bardzo pilnie ćwiczy Fot. archiwum prywatne

Jacek bardzo pilnie ćwiczy Fot. archiwum prywatne

Jeszcze krótko po urodzeniu Jacka, jego mama Iwona Sudaj myślała, że ma zdrowe dziecko. Teraz jest jasne, że będzie potrzebował opieki do końca życia.

Polub nas na Facebooku:
Nie ma mowy, żeby poszła do pracy, bo jej syn Jacek potrzebuje opieki 24 godziny na dobę. Iwona Sudaj ma świadczenia pielęgnacyjne, a pracuje tylko pan Edmund, tata chłopca.
— Pracę ma tylko do końca lutego. Co będzie dalej? Tego nie wiemy — mówi pani Iwona.
Kiedy Jacek się urodził, wyglądało na to, że jest zdrowy. Ale w szpitalu, jak mówi mama, zaraził się gronkowcem. Od tamtej chwili posypało się jego zdrowie. W drugiej dobie życia wpadł w śpiączkę: miał we krwi zero cukru. Doszedł do tego obrzęk mózgu, krwotok. Jacek miał dziesięć miesięcy, kiedy lekarze zdiagnozowali u niego padaczkę lekooporną. Ma też mózgowe porażenie dziecięce, obustronne porażenie kurczowe, małogłowie, przykurcze rąk i nóg oraz wadę wzroku. Ośmiolatek mówi i nie chodzi. Rodzice starają się o wózek inwalidzki refundowany przez NFZ. Jeśli go dostaną, zgodnie z przepisami, nie będą mogli dostać innych bardzo potrzebnych sprzętów. A potrzeby są duże i rodzina nie jest w stanie sobie z nimi poradzić.
— Jacek nie ma na czym siedzieć. Potrzebne mu są specjalne poduszki, fotelik. Lada chwila musimy wymieniać buty ortopedyczne — dodaje.
Chłopiec niemal codziennie jeździ do Ośrodka Rehabilitacyjno-Wychowawczego dla Dzieci w Olsztynie. Ma tam świetną opiekę. I bardzo lubi tam być, chociaż każdy ranek to dla niego duże wyzwanie. Pobudka o godz. 4.30. Godzinę później pod ich dom w Wołownie w powiecie olsztyńskim podjeżdża specjalny bus. Po kolei zabiera dzieci i wozi je do Olsztyna.
— Ma tam rehabilitację i dużo innych zajęć. Chętnie ćwiczy — podkreśla jego mama. Widzi postępy syna i nawet z tego powodu nie chce wysyłać Jacka na turnus rehabilitacyjny. Nie chce zmieniać rehabilitanta.
Bywa, że chłopiec całymi tygodniami musi siedzieć w domu. Często się przeziębia, chorował na zapalenie płuc.
Teraz już pani Iwona jest szczęśliwa. Przez siedem lat nie spała, nasłuchując, czy jej dziecko oddycha. Napady padaczki miał całymi seriami i każdy z nich mógł skończyć się źle.
— Jacek ma cztery rodzaje leków na padaczkę. A jeszcze witaminy, tran i inne specyfiki... Co miesiąc wydajemy w aptece ponad 300 złotych. Potrzebne są też pampersy — mówi pani Sudaj.
W ubiegłym roku zgłosili się do Fundacji "Przyszłość dla Dzieci". Dzięki temu dostali dofinansowanie do zakupu ssaka, bez którego Jacek nie może się obyć. Teraz, jak rodzice niemal 280 innych dzieci, które są podopiecznymi fundacji, zachęcają do odpisywania jednego procenta podatku na rzecz jej podopiecznych.
— Wszystkie pieniądze trafiają do dzieci, którym są potrzebne — podkreśla Iwona Żochowska, dyrektor zarządzający fundacji.
Żeby przekazać 1 % w deklaracji podatkowej za 2014 r., należy wypełnić pole zatytułowane „Wniosek o przekazanie 1 proc. podatku należnego na rzecz organizacji pożytku publicznego OPP”, wpisując w nim numer KRS wybranej organizacji. Następnie w sąsiednim polu należy wpisać kwotę, zaokrąglając ją do pełnych dziesiątek groszy w dół.
Najprościej jednak wysłać zeznanie roczne przez internet za pośrednictwem strony Ministerstwa Finansów portalpodatkowy.mf.gov.pl (zakładka e-Deklaracje). Wtedy program sam obliczy 1 % podatku należnego, a numer KRS wybranej organizacji wybrać można z interaktywnej listy, która dostępna jest podczas wysyłania PIT. Możemy określić dodatkowo tzw. „Cel szczegółowy”, czyli np. imiennie wskazać osobę, której chcemy pomóc.
Podopiecznym Fundacji „Przyszłość dla Dzieci” można pomóc, wpłacając pieniądze na konto.
Bank Pekao S.A. I o w Olsztynie 58 1240 1590 1111 0000 1453 6887.
KRS Fundacji niezbędny do przekazania jej 1% swojego podatku to 0000148747.

Małgorzata Kundzicz

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Polub nas na Facebooku: