Poniedziałek, 29 maja 2017

Podziel się:

Od tej choroby uwolnić się nie da

2015-03-23 08:53:36 (ost. akt: 2015-03-30 09:53:18)
Dzięki pompie insulinowej Paweł ma cukier w normie i może funkcjonować jak zdrowe dzieci

Dzięki pompie insulinowej Paweł ma cukier w normie i może funkcjonować jak zdrowe dzieci

Autor zdjęcia: Fot. archiwum prywatne

Monika Odojewska doskonale wie, co to znaczy mieć dziecko z ciężką cukrzycą. Od dwóch lat walczy nie tylko o zdrowi Pawła, ale i o codzienny byt.

Polub nas na Facebooku:
Cukrzycę typu I, najpaskudniejszą odmianę tej choroby, zdiagnozowano u Pawła dwa lata temu. Monika Odojewska, jego mama, nie miała wtedy bladego pojęcia o tej chorobie. Dziś wypowiada się na ten temat niemal jak diabetolog.

Myśleliśmy, że to zmęczenie
— To teściowa wpadł na pomysł, żeby Pawła zdiagnozować w tym kierunku. Jej syn też miał cukrzycę — opowiada pani Monika. Niepokojące były częste choroby, na które zapadał Paweł. I to nie byle infekcje, ale od razu albo zapalenie ucha, albo oskrzeli, albo płuc. — Wszystko zaczęło się, kiedy poszedł do przedszkola. Coraz częstsze choroby, osłabienie. Często leżał w szpitalu. Później się dowiedziałam, że po zjedzeniu śniadania w przedszkolu od razu zasypiał na ławce. Wszyscy myśleli, że on taki ciągle zmęczony jest. A to już był objaw zaawansowanej choroby, ale jeszcze wtedy tego nie wiedzieliśmy — mówi Odojewska.
Teraz Paweł nie rusza się bez pompy insulinowej. Ma ją zawsze przy sobie. — To małe urządzenie, jak telefon komórkowy. Insulinę aplikuje się malutką igłą. Cieszy mnie ogromnie, kiedy Paweł ma cukier w normie.

Słodycze pod kontrolą
Kobieta sama wychowuje Pawła i pięcioletniego Marcina. Mieszkają w Giżycku. Jej mąż nie żyje. Pani Monika nie może pracować: cztery razy dziennie musi być w przedszkolu, żeby badać dziecko i karmić go zrobionym w domu jedzeniem. — Mamy rentę po mężu, 900 zł na całą naszą trójkę. Dostaję też zasiłek rodzinny i pielęgnacyjny — wylicza. A tego, co musi kupić, jest mnóstwo. Gaziki i inne materiały do higieny pompy insulinowej, pojemniki na insulinę (jeden kosztuje 10-11 zł, wystarcza na tydzień), insulinę itd. Droga jest też dieta, którą musi stosować Paweł.
— Czasami pozwalam Pawłowi zjeść słodycze, zresztą za radą lekarza. Pani doktor mówiła mi: „Proszę nie zabraniać Pawłowi słodyczy, żeby nie zaczął gdzieś pokątnie podjadać, bo wtedy nie będzie pani wiedziała, dlaczego mu cukier skoczy”. I tak robię.

Wołałabym sama zachorować
Wydatków Monika Odojewska ma mnóstwo. Tylko w kwietniu musi kilka razy przyjechać do Olsztyna z synem na wizyty u specjalistów. Mają do odwiedzenia między innymi poradnię cukrzycową i urologa. A bilety kosztują. Pani Monika zgłosiła Pawła do założonej przez wydawcę „Gazety Olsztyńskiej” Fundacji „Przyszłość dla Dzieci”, która zwraca jej część poniesionych kosztów.

— Jest nam niełatwo. Gdybym tylko mogła uwolnić Pawła od tej choroby, to wolałabym sama zachorować, żeby tylko on był zdrowy — mówi Monika Odojewska.

Małgorzata Kundzicz






Pod opieką Fundacji „Przyszłość dla Dzieci” jest blisko 300 dzieci.
Jeśli chcesz im pomóc, możesz wpłacić pieniądze na konto: 58 1240 1590 1111 0000 1453 6887.
Możesz też przekazać fundacji 1 % swojego podatku, wpisując numer KRS 0000148747 w zeznaniu podatkowym.

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Polub nas na Facebooku: