Piątek, 24 listopada 2017

Podziel się:

Mama i tatą dziękują Bogu za sześć lat z Asią

2015-03-30 10:17:45 (ost. akt: 2015-04-01 09:18:19)
Asia właśnie skończyła sześc lat. Rodzice mówią o niej: fantastyczna. Na zdjęciu z mamą Bożeną Szmidt      Fot. Bartosz Cudnoch

Asia właśnie skończyła sześc lat. Rodzice mówią o niej: fantastyczna. Na zdjęciu z mamą Bożeną Szmidt Fot. Bartosz Cudnoch

W wyhodowanych komórkach jest prosta trisomia pary chromosomu 21. Taką informację usłyszała przez telefon ciężarna Bożena Schmidt. Jak stała, tak zemdlała. Przy starej gazowni, na chodniku. Jej córeczka z zespołem Downa właśnie skończyła sześć lat.

Polub nas na Facebooku:
Ginekolog w 24. tygodniu ciąży skierował Bożenę Schmidt do poradni prenatalnej. Podejrzewał u dziecka wadę serca. Kolejny specjalista uspokoił, że wadę można operować jeszcze w ciąży. Dodatkowe badania kobieta przeszła w Białymstoku. Wynik był po dwóch tygodniach. — Szłam akurat ul. Knosały, gdy zadzwoniła komórka. To był ktoś ze szpitala w Białymstoku. Słowa, które usłyszałam, zapamiętam do końca życia: w wyhodowanych komórkach jest prosta trisomia pary chromosomu 21. Jak stałam, tak zemdlałam — opowiada. Dopiero później od specjalisty ona i jej mąż dowiedzieli się, że ich dziecko ma zespół Downa.
— Jak dalej żyć? Co robić? Miałam już czworo zdrowych dzieci, Asia jest piąta. To była trudna decyzja i dużo z mężem o tym rozmawialiśmy — mówi Bożena Schmidt. — Po rozmowach z lekarzami dowiedzieliśmy się, że takie dzieci wychowuje się normalnie.
Asia właśnie skończyła sześć lat. Rodzice mówią o niej: fantastyczna. — A jeszcze przed porodem usłyszeliśmy od lekarzy: proszę się nie martwić, takie dzieci nie przeżywają porodu. Mieli na myśli chyba wadę serca. To było straszne. Asia urodziła się i wiedzieliśmy, że skoro ona chce żyć, to my musimy żyć dla niej — wspomina pani Bożena.
Kilkanaście dni w inkubatorze, plik skierowań do poradni specjalistycznych, wizja szybkiej operacji serca. Rodzice musieli kupić pulsoksymetr i monitor oddechu. Nieustannie zaglądali do łóżeczka. Sprawdzali, czy i jak oddycha. Pierwszą operację Asia przeszła jako pięciomiesięczny niemowlak. Udało się. W szpitalu obie były jeszcze przez cztery i pół miesiąca. Tata Asi został w domu, bo przecież nie mogli zostawić starszych dzieci samych.
Ze szpitala wyszła na dziewięciu lekach. Teraz przyjmuje tylko trzy. To już jest sukces, mówi mama. Asia nie chodzi i nie mówi, od kiedy w przedszkolu przeszła ostre zapalenie stawu biodrowego. — Wcześniej chodziła, tańczyła, biegała. Mamy to na filmach. A teraz? Przez rok przemieszczała się po domu tylko na pupie opowiada jej mama.
Jest jednak nadzieja na to, że Asia będzie chodziła. Rodzice mają skierowanie na operację do szpitala w Otwocku. Ale nie mają pieniędzy. Bo chociaż operacja jest refundowana, to trzeba tam dojechać, opłacić pobyt mamy (15 zł za dobę), kupić pampersy, bo Asia nie zgłasza ciągle potrzeb fizjologicznych. Mąż pani Bożeny jest rencistą, ona ma 1200 zł zasiłku. Pomaga MOPS. I Fundacja "Przyszłość dla Dzieci", której podopieczną jest Asia. — Łatwo nie jest. 60 pampersów wystarcza na jakieś 10 dni. Nawet nie mówię o wydatkach na środki pielęgnacyjne, przeciwodleżynowe. Wpadamy w zadłużenie. Codziennie z mężem rozmawiamy o tym, że powinniśmy jak najszybciej operować Asię — mówi.
Siły dodają Schmidtom dzieci. — Wychować dziecko niepełnosprawne to sztuka. Proszę mi wierzyć. Zwłaszcza jak się nie jest bogatym — podkreśla Bożena Schmidt. — Ale po tych sześciu latach z Asią jestem wdzięczna Bogu, że nam ją dał.

Małgorzata Kundzicz


Pomóż, to proste!
Pod opieką Fundacji „Przyszłość dla Dzieci” jest blisko 300 dzieci.
Jeśli chcesz im pomóc, możesz wpłacić pieniądze na konto:
58 1240 1590 1111 0000 1453 6887.
Możesz też przekazać fundacji 1 % swojego podatku, wpisując numer KRS 0000148747 w zeznaniu podatkowym.
Okażmy serce! Razem możemy więcej!
Te dzieci na nas liczą!

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Polub nas na Facebooku: