Piątek, 24 listopada 2017

Podziel się:

Małe dziecko z wielkimi chorobami

2015-04-13 08:33:35 (ost. akt: 2015-06-24 08:42:08)

Siedmioletnia Nina Borkowska jest podopieczną Fundacji „Przyszłość dla Dzieci”. Mówi tylko kilka słów, które jej się podobają. Mowa się cofnęła, kiedy zabrakło pieniędzy na logopedę. Jej rodzice liczą teraz na pomoc z jednego procenta podatku.

Polub nas na Facebooku:
Nina Borkowska mieszka w Działdowie z 8-miesięcznym braciszkiem, mamą i ojczymem. Chodzi do przedszkola dla dzieci z autyzmem. Ale autyzm wczesnodziecięcy to niejedyne schorzenie, z którym się boryka. Ma też lekkie upośledzenie umysłowe, padaczkę, niedoczynność tarczycy oraz pęcherz neurogenny. Choruje tak często, że wizyty u pediatry przestały wystarczać.
Dwa tygodnie chora, trzy dni zdrowa. — Od listopada jest na antybiotyku. W kwietniu przestanie go brać. Zobaczymy, co wtedy będzie — mówi Joanna Kamińska-Grabowska, mama Niny.
Choroby atakują górne i dolne drogi oddechowe. Do takiego stopnia, że trzeba było włączyć w leczenie specjalistę immunologa. Rodzice dziewczynki dopisali go do długiej listy lekarzy, z pomocy których musi korzystać ich córka. Nina jest pod opieką poradni neurologicznej, audiologicznej, genetycznej, logopedycznej w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie oraz poradni metabolicznej i stomatologicznej w szpitalu dziecięcym w Olsztynie. Jest również pacjentką poradni dla osób z autyzmem dziecięcym i psychiatry w Ośrodku Terapeutyczno- Rehabilitacyjnym dla Dzieci w Ciechanowie.
— Na wizyty musimy dojeżdżać z Działdowa. Co prawda koszt dojazdów mamy refundowany, ale same bilety to nie wszystko — podkreśla mama dziewczynki.
Jeszcze w połowie ubiegłego roku Nina mówiła więcej niż te kilka ulubionych słów, które wypowiada dzisiaj. Była to zasługa logopedy, który regularnie przychodził do niej do domu i z nią pracował. W sierpniu 2014 roku zabrakło jednak na to pieniędzy. — I jest coraz gorzej. Teraz mówi tylko te słowa, które jej się najbardziej podobają — dodaje mama Niny.
W rodzinie nikt nie pracuje. Mama zajmuje się dziećmi. Od pewnego czasu w domu jest także ojczym Niny: stracił pracę i ma tylko zasiłek dla bezrobotnych. — Nie wiem, co będzie dalej. Sam jogurt dla Niny, malutkie opakowanie, kosztuje prawie cztery złote — mówi cicho mama dziewczynki. Bo do wszystkich schorzeń Niny trzeba dodać jeszcze nietolerancję białka — jej organizm nie rozkłada kazeiny. Dlatego musi być na specjalnej diecie bezmlecznej, a zwykłe białko zastępuje choćby białkiem sojowym. Produkty zastępcze, które może jeść Nina, są bardzo drogie.
— Na same leki wydajemy kilkaset złotych miesięcznie. Nie dajemy już rady — przyznaje Joanna Kamińska-Borkowska, która bardzo liczy na to, że w tym roku więcej osób zdecyduje się na przekazanie swojego 1 procenta podatku Fundacji "Przyszłość dla Dzieci", której podpieczną jest Nina. Dzięki temu jej córeczka miałaby szansę na to, żeby nie stracić tego, co już udało się wypracować dzięki terapiom.

Małgorzata Kundzicz


Pomóż, to proste!
Pod opieką Fundacji „Przyszłość dla Dzieci” jest blisko 300 dzieci.
Jeśli chcesz im pomóc, możesz wpłacić pieniądze na konto:
58 1240 1590 1111 0000 1453 6887.
Możesz też przekazać fundacji 1 % swojego podatku, wpisując numer KRS 0000148747 w zeznaniu podatkowym.
Okażmy serce! Razem możemy więcej!
Te dzieci na nas liczą!

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Polub nas na Facebooku: