Piątek, 21 lipca 2017

Podziel się:

Grill, pan leśnik i pan ... i ja

2015-06-22 09:01:47 (ost. akt: 2015-07-29 12:03:23)

„Zielony czas pomagania” to nazwa akcji pracowników firmy transportowej DB Schenker, którzy zorganizowali podopiecznym Fundacji „Przyszłość dla Dzieci” ekologiczny piknik.

Polub nas na Facebooku:
W sobotnie przedpołudnie polana przy zakładzie Niczuk Metall w Wilimowie nabrała kolorów — wypełniła się balonami, bańkami mydlanymi i radosnymi okrzykami dzieci. O godz. 10 zjawił się na polanie kurierski furgon, z którego pracownicy Schenkera wypakowali ogromnego grilla i torby upominków. — Będą konkursy ekologiczne, zabawy, leśniczy, policjant w pełnym umundurowaniu i z radiowozem — mówił koordynujący akcją Adrian Wieliczko z Schenkera. — Chcemy uczulić dzieci na bezpieczeństwo i ekologię, a przy okazji dać im mnóstwo dobrej zabawy. 10-letni Jakub Jastrzębski wypełniał pod okiem mamy krzyżówkę, w której należało nazwać zwierzęta. — To nosorożec — powiedział radośnie i zaczął dość trudnym do odczytania pismem wpisywać kolejne literki. Coś się jednak nie zgadzało.
— Może i nosorożec, ale przez inne „ż” — pomagała mu ze śmiechem mama Elżbieta. — Kuba lubi robić zdjęcia, będzie chyba fotografem… Albo lekarzem, biorąc pod uwagę jego pismo.
Kolejny konkurs polegał na segregacji odpadów. Z wyborem pojemników w odpowiednim kolorze świetnie radziła sobie 2-letnia Natalia Kwiatkowska, zawstydzając niektórych dorosłych. 2,5-letniemu Bartkowi Klockowi najbardziej spodobało się wyrzucanie śmieci szklanych, które w jego przypadku zakończyło się efektownym rozbiciem wyrzucanego słoika w pojemniku. – Wyrzucanie śmieci może być fajne, szczególnie z takimi efektami dźwiękowymi — komentowała mama chłopca.
Po konkursach na polanie pojawił się leśniczy Jacek Przeczewski, który przytaszczył ze sobą nie tylko gałązki drzew, plansze z leśnymi zwierzętami, poroża jelenia i łosia, ale także ogrodnicę niszczylistkę, przypłaszczka granatka i szczeliniaka sosnowca, czyli leśne szkodniki. Tego ostatniego każdy mógł wziąć na rękę. — Spokojnie, on nie gryzie, jest groźny dla drzewek, nie dla człowieka — tłumaczył leśniczy.
2-letni Tomek Dzikowski wziął owada na rękę i początkowo bardzo mu się to podobało, dopiero z czasem zrozumiał, że jednak się boi i skoncentrował się na kopaniu piłki z tatą, wykazując w tym naprawdę spory talent.
Mimo ogromu asortymentu, pan leśniczy nie mógł przebić st. asp. sztabowego Marcina Horna z posterunku w Jonkowie, który przyjechał na piknik radiowozem. Za mundurem dzieci sznurem — do pojazdu natychmiast ustawiła się kolejka, dzieci z radością siadały w aucie, zapominając na moment o schorzeniach, z jakimi zmagają się na co dzień. — Jeśli mają siadać, to lepiej, żeby siadały z przodu — śmiał się "pan ija", jak nazywał go uwielbiający policjantów Kuba Chamera, i z anielską cierpliwością znosił odpalaną przez dzieci syrenę.
Po kilu godzinach atrakcji przyszedł czas na grilla i drobne upominki dla dzieci od dorosłych. — To świetna inicjatywa wolontariatu pracowniczego — mówił Marek Chodań, szef olsztyńskiego Schenkera. — Z chęcią uczestniczą w niej nie tylko pracownicy naszej firmy, ale i współpracujący z nią kierowcy. Przy tak naprawdę niewielkim nakładzie pracy możemy sprawić dzieciom ogromną radość.
— Zawsze możemy liczyć na pracowników firmy Schenker — mówiła Agnieszka Terebiłów z Fundacji „Przyszłość dla Dzieci”. — Tym razem też spisali się na medal i to było widać na twarzach dzieci. Należą im się wielkie podziękowania.

Łukasz Wieliczko

Fot. Anna Ligęzowska

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Polub nas na Facebooku: