Poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Podziel się:

Mateusz chce zostać prawnikiem

2015-11-27 08:28:32 (ost. akt: 2015-11-27 10:49:45)
Lekarz Marta Bladowska, Mateusz Morawski, podopieczny Fundacji „Przyszłość dla Dzieci”, i mama chłopca

Lekarz Marta Bladowska, Mateusz Morawski, podopieczny Fundacji „Przyszłość dla Dzieci”, i mama chłopca

Autor zdjęcia: Fot. Beata Szymańska

Dziesięcioletni Mateusz Morawski jest pogodnym chłopcem. Cierpi na dziecięce porażenie mózgowe czterokończynowe. Dwa lata temu przeszedł zabieg, dzięki któremu potrafi samodzielnie chodzić. Jednak rehabilitacja, której wciąż potrzebuje, jest kosztowna.

Polub nas na Facebooku:
Mateusz Morawski ma 10 lat, jest uczniem IV klasy szkoły podstawowej. Mieszka z rodzicami w Ostrołęce i jest podopiecznym Fundacji „Przyszłość dla Dzieci”, założonej przez Grupę WM, wydawcę „Gazety Olsztyńskiej”.

— Wszystko zaczęło się od tego, że mając prawie 8 miesięcy nie potrafił samodzielnie siadać — mówi pani Katarzyna, mama Mateusza. Dla jego rodziców ogromnym szokiem było to, co usłyszeli podczas wizyty u lekarza. Mateusz pierwsze urodziny obchodził ze zdiagnozowanym dziecięcym porażeniem mózgowym czterokończynowym.

Chociaż niejedna rodzina mogłaby przyjąć to jak wyrok, rodzice Mateusza się nie poddali. Od razu rozpoczęli żmudną, długotrwałą, kosztowną, ale przede wszystkim skuteczną rehabilitację. Trzy razy w tygodniu chłopiec uczestniczy w zajęciach w Poradni Rehabilitacji Neurologicznej. Rodzice ćwiczą z Mateuszem również w domu. To jednak wciąż za mało. — Z uwagi na to, że Mateusz jest małym dzieckiem, skuteczność rehabilitacji znacznie wzrasta, gdyż nie ma on wyuczonych nieprawidłowych odruchów — mówi pani Katarzyna. — Najbardziej potrzebne są turnusy rehabilitacyjne, które zapewniają wykwalifikowanych fizjoterapeutów pracujących na wysokiej klasy specjalistycznym sprzęcie.

Niestety, turnusy są bardzo drogie, dlatego też rodzice Mateusza zgłosili się o pomoc do Fundacji „Przyszłość dla Dzieci”.

Mateusza z rodzicami spotkaliśmy we wtorek w Pracowni Rezonansu Magnetycznego Spectro w Wojewódzkim Specjalistycznym Szpitalu Dziecięcym w Olsztynie. Pracownia powstała dwa lata temu za 4 mln zł w oparciu o zasady partnerstwa publiczno-prywatnego we współpracy z spółką Spectro w Olsztynie.


Blisko półgodzinne badanie Mateusza miało m.in. dać odpowiedź, jakie są ewentualne zmiany morfologiczne w tkance mózgowej. Chłopcu towarzyszyła mama. — Nie bałem się i nudno też nie było, ponieważ miałem dwóch fajnych towarzyszy, czyli mamę i muzykę — stwierdził po badaniu Mateusz.


Skąd wzięły się słuchawki na jego uszach? — Młody pacjent słucha muzyki lub bajek, ponieważ dbamy o to, by nie nudził się w trakcie diagnostyki, ponieważ w czasie badania należy leżeć nieruchomo — odpowiada lek. med. Marta Bladowska, specjalista w zakresie radiologii i diagnostyki obrazowej. — Poza tym w ten sposób niwelujemy hałas towarzyszący badaniu i zmniejszamy obawy pacjentów.


Pracownia jest wyposażona w wysokiej jakości aparat Magnetom Essenza firmy Siemens, który do Olsztyna trafił z Niemiec. To wysokopolowy skaner rezonansu magnetycznego, oparty o bardzo krótki zamknięty magnes nadprzewodzący o wysokiej indukcji pola magnetycznego. To pozwala na uzyskiwanie doskonałej jakości obrazów w bardzo krótkim czasie.


— Rezonans magnetyczny jest bezpieczny, dzięki tej metodzie możemy uwidocznić struktury mózgowia i stwierdzić, czy są zmiany odpowiadające za takie objawy, jak w mózgowym porażeniu dziecięcym — zaznacza lekarz Marta Bladowska. Aparat rezonansu magnetycznego od dwóch lat pomaga w diagnozowaniu pacjentów neurologii, onkologii, chirurgii, rehabilitacji i innych oddziałów.

Miesięcznie pracownia wykonuje do 300 badań. Za te, wykonywane u pacjentów szpitalnych, płaci NFZ, jednak pracownia nie uzyskała do tej pory kontraktu z funduszem na wykonywanie badań ambulatoryjnych i dzieci z poradni nadal muszą korzystać z innych placówek. Jednakże pracownia Spectro oferuje także wykonanie badania odpłatnie.


Pani Katarzyna mówi, że Mateusz jest zdolnym uczniem, w dodatku wzorowym. Najbardziej lubi matematykę, muzykę i wuef. — Chciałbym poznać prawo, może zostanę prawnikiem — mówi Mateusz Morawski.

Mateusz Przyborowski

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Polub nas na Facebooku: