Poniedziałek, 29 maja 2017

Podziel się:

Rowerem z Bartąga do Hiszpanii, aby dać nadzieję Arkowi

2016-01-27 11:30:21 (ost. akt: 2016-01-27 11:08:24)

Autor zdjęcia: Archiwum Prywatne

Mariusz Pachla się nie poddaje i planuje dokończyć rowerową wyprawę do Hiszpanii, aby dać nadzieję Arkowi. To będzie już druga próba, pierwszą wyprawę przerwała choroba. Po przejechaniu 2134 kilometrów musiał zawrócić.

Polub nas na Facebooku:
Zeszłoroczna wyprawa Mariusza Pachli trwała równo 42 dni. Rowerzysta postanowił dojechać rowerem do Santiago de Compostela w Hiszpanii, żeby w ten sposób dać nadzieję 4-letniemu Arkowi Bartnikowi, który od urodzenia choruje na dystrofię mięśniową Duchenne'a.

To choroba genetyczna, nieuleczalna, powodująca nieodwracalny i postępujący zanik mięśni. Podczas swojej podróży Pachla zachęcał napotkanych ludzi, żeby także przyłączyli się do akcji i wspomogli leczenie i rehabilitację Arka. Zdążył przejechać 2134 kilometry, kiedy do Polski zawróciła go choroba.

— Decyzja o powrocie była jedną z najtrudniejszych w moim życiu — przyznaje dziś Mariusz. Musiałem ją jednak podjąć. Nie byłem w stanie zakończyć wyprawy. Kiedy stałem, robiło mi się czarno przed oczami, a śpiąc w namiocie, mimo dobrego przygotowania, cały czas trzęsłem się z zimna. W takim stanie przejeżdżałem dziennie około 70 km — opowiada.

Na szczęście po powrocie do Polski stan rowerzysty znacznie się poprawił. — Obyło się nawet bez antybiotyku, ale wtedy myślałem, że będę musiał mieć wycięte migdałki — wspomina.

Teraz Mariusz planuje kolejną wyprawę do Santagio de Compostela. — Nie zrezygnuję z tej pomocy Arkowi, dam mu nadzieję — podkreśla. — Jestem w stanie tam dojechać i zrobię to. Kolejną próbę planuję dopiero na przyszły rok. Muszę jeszcze do końca dojść do siebie i dobrze się do niej przygotować — dodaje.

Dodatkową motywacją do podjęcia kolejnej próby jest dla Mariusza odzew, jaki wywołała jego pierwsza podróż. — Wielu ludzi było zainteresowanych tabliczkami z informacjami o chorobie chłopca. Miałem te tabliczki przygotowane w kilku językach, w każdym kraju pojawiało się mniejsze lub większe zainteresowanie — relacjonuje.

— Ludzie byli zaszokowani, że taki maluch choruje i deklarowali, że wpłacą pieniądze na konto Arka. Myślę, że za drugim razem będzie podobnie, z tym że teraz jeszcze więcej osób pozna jego historię, bo tym razem dojadę do celu — nie ma wątpliwości rowerzysta. I podkreśla, że choć on wyrusza dopiero w 2017 roku, to nie oznacza to, że do tego czasu nie można Arka wspierać. — Na razie będę mu pomagał w inny sposób.

Przekażę mu swój 1 procent z podatku na leczenie i rehabilitację i zachęcam do tego samego wszystkich. To dla nas naprawdę niewielki wysiłek, ale dla niego znaczy to bardzo wiele —zachęca.
— Cieszymy się, że pan Mariusz mimo niepowodzenia nie poddaje się i wciąż chce osiągnąć zamierzony cel. I nie zapomina przy tym o swojej misji, jaką jest pomoc Arkowi — mówi Iwona Żochowska-Jabłońska, dyrektor zarządzająca Fundacji „Przyszłość dla Dzieci”.

>> Rowerem do Hiszpanii, by pomóc trzyletniemu Arkowi

Arkowi można także pomóc, wpłacając pieniądze na konto Fundacji „Przyszłość dla Dzieci”: 58 1240 1590 1111 0000 1453 6887 z dopiskiem „Arkadiusz Bartnik”. — Będziemy wdzięczni za każdą pomoc — dodaje Żochowska-Jabłońska.

ezp
Polub nas na Facebooku: