Wtorek, 19 września 2017

Podziel się:

Zamiast wyjazdu do Disneylandu na razie ferie z krzyżówkami

2016-01-29 08:56:40 (ost. akt: 2016-02-03 13:42:36)
Zuzia Szewczyk marzy o urządzeniu, dzięki któremu mogłaby samodzielnie poruszać się po chodnikach.

Zuzia Szewczyk marzy o urządzeniu, dzięki któremu mogłaby samodzielnie poruszać się po chodnikach.

Autor zdjęcia: Kamil Foryś,

Disneyland to marzenie Zuzi Szewczyk. Tam bardzo chciałaby pojechać. Albo chociaż do Niemiec. Na razie jednak ferie spędza w domu, rozwiązując krzyżówki. Ma nauczanie indywidualne. To nie widzimisię, to konieczność.

Polub nas na Facebooku:
Zuzia ma czternaście lat, zaraz będzie gimnazjalistką, bo kończy szóstą klasę podstawówki. I do swojej pasji — krzyżówek — podchodzi bardzo poważnie. Jak już dorwie krzyżówkę, to nie popuści, dopóki nie odgadnie wszystkich haseł. Nie pozwoli, aby zostało choć jedno puste pole. Wie dużo, więc świetnie sobie radzi. A kiedy trafi się trudniejsze hasło, którego nie może rozgryźć, to od czego jest internet? A przede wszystkim mama. To mama Katarzyna jest ostatnią instancją Zuzi. To do niej dziewczynka zwraca się z problemami, i tymi poważnymi, i tymi mniej istotnymi, jak choćby krzyżówki.

— Ale tak naprawdę to chciałabym pojechać do Disneylandu. Zobaczyć go na własne oczy, pobawić się. Albo chociaż do Niemiec — mówi Zuzia Szewczyk. Na razie jednak jest w domu i trochę pobędzie. Musi dojść do siebie po trzech operacjach rozszczepu kręgosłupa, przez które przeszła. Po drugiej z nich wyszła do domu z otwartymi ranami. Na kontrole musiała być dowożona karetką. Mogła leżeć tylko na brzuchu. Nie wolno jej było siadać. To wykluczało jakikolwiek inny środek transportu. Wszystko na szczęście powiodło się, klatka piersiowa Zuzi wyrównała się, kręgosłup jest prosty. Ale ile nacierpiała się nastolatka, wie tylko ona sama.

Zuzia Szewczyk w domu spędziła ostatnie dwa lata. Rzadko spotyka się z koleżankami i kolegami. Ma nauczanie indywidualne. To nie widzimisię, to konieczność. Przede wszystkim Zuzia musi dojść do siebie.

— Przez rok po operacji nie ćwiczyła. Wie pani, co to znaczy? Że zaczynamy od zera. Zero mięśni. Nic nie wolno jej było robić — mówi wprost Katarzyna Szewczyk. I to na ćwiczeniach skupia się teraz Zuzia. Od ćwiczeń nie ma ferii. Dwa razy w tygodniu do jej domu przychodzi rehabilitantka.

— To pani Ewa. Ciśnie mnie bardzo, oj ciśnie — śmieje się Zuzia. — A ja nie mam do niej o to żalu, bo lubię ćwiczyć. I wcale mnie to nie denerwuje.
Zuzia to prawdziwy skarb dla rodziców. I dla brata Marcina, dziewiętnastolatka, który, jak tylko może, pomaga mamie. Kiedy tylko wraca ze szkoły, także zajmuje się siostrzyczką. Zwłaszcza teraz, kiedy ojciec wyjechał do pracy za granicę. A wyjechać musiał, bo inaczej się nie da.

— Wszystko to nas dużo kosztuje. Te karetki, opatrunki po operacjach to było 1,5 tys. zł. A gdzie reszta? Tych wydatków jest mnóstwo — mówi Katarzyna Szewczyk. Ona jest w domu na każde wezwanie Zuzi. Nie ma mowy, żeby poszła do pracy. Zuzia urodziła się z przepukliną oponowo-rdzeniową okolicy piersiowo-lędźwiowej i z wodogłowiem. Tuż po urodzeniu przeszła pierwszą operację (plastyka przepukliny oraz drenaż komorowo-otrzewnowy).

Zuzia rehabilitowana jest od dzieciństwa, z przerwami na rekonwalescencję. Z czasem zmieniają się sprzęty, których dziewczynka potrzebuje. Wiadomo, z jednych wyrasta, trzeba kupować nowe. Teraz na przykład Szewczykowie będą zbierać na specjalny wałek do ćwiczeń dla swojej córki. To 350 zł. I przymierzają się do rozpoczęcia zbiórki pieniędzy na urządzenie, które pozwoli Zuzi samodzielnie poruszać się po chodnikach. Na wózku dla niepełnosprawnych, ale z tym sprzętem byłoby jej dużo łatwiej.

— A szczerze mówiąc, to byłoby dla niej cudo. Najprostszy kosztuje 7-8 tys. zł i taki chcielibyśmy kupić — dodaje Szewczyk.

To wszystko jednak na razie marzenia: od Disneylandu przez wypad do Niemiec po sprzęt do wózka. Priorytetem jest oczywiście regularna rehabilitacja. Mama Zuzi przyznaje, że bez wsparcia Fundacji „Przyszłość dla Dzieci”, której podopieczną jest Zuzia, nastolatce byłoby trudniej o poprawę sprawności. Ale, na szczęście, to fundacja wzięła na siebie dużo kosztów, które ponosi rodzina. Dzięki temu łatwiej jest związać koniec z końcem.

Zuzia Szewczyk ostatnio wpadła na pomysł rozweselenia i urozmaicenia sobie życia. Dotąd nie wysyłała odgadniętych odpowiedzi z krzyżówek, a tym samym nie walczyła o nagrody. Teraz postanowiła, że to się zmieni.
— Dzięki swojej wiedzy mogę coś wygrać, dlaczego więc nie skorzystać? To może być fajne — mówi Zuzia.

Tymczasem Fundacja „Przyszłość dla Dzieci” bardzo liczy — jak co roku — na mieszkańców Warmii i Mazur. W ciągu trzynastu lat istnienia fundacja na pomoc dzieciom i nastolatkom z regionu przeznaczyła już pięć milionów złotych. Spora część tej kwoty to pieniądze z jednego procenta, który odpisują podatnicy. Podobnie można wesprzeć fundację w tym roku. Wystarczy wpisać w zeznaniu podatkowym w odpowiednią rubrykę KRS Fundacji „Przyszłość dla Dzieci”: 0000148747.


Małgorzata Kundzicz



Pomóż, to proste!
Pod opieką Fundacji „Przyszłość dla Dzieci” jest blisko 300 dzieci.
Jeśli chcesz im pomóc, możesz wpłacić pieniądze na konto:
58 1240 1590 1111 0000 1453 6887.
Możesz też przekazać fundacji 1 % swojego podatku, wpisując numer KRS 0000148747 w zeznaniu podatkowym.
Okażmy serce! Razem możemy więcej!
Te dzieci na nas liczą!
Polub nas na Facebooku: