Sobota, 27 maja 2017

Podziel się:

Kuba dużo ćwiczy i czeka na operację, która ma mu pomóc

2016-02-16 08:17:24 (ost. akt: 2016-02-16 08:30:33)
Leczenie Kuby (na zdjęciu w szpitalu) sporo kosztuje. Bywa, że w ciągu tygodnia trzeba aż trzy razy jechać do Warszawy

Leczenie Kuby (na zdjęciu w szpitalu) sporo kosztuje. Bywa, że w ciągu tygodnia trzeba aż trzy razy jechać do Warszawy

Autor zdjęcia: Fot. archiwum prywatne

Kuba ma dopiero pięć lat, ale za sobą już pięć operacji ortopedycznych i dwie kardiologiczne. Mimo to uśmiecha się i bawi jak każdy przedszkolak. I ma jedną niezwykłą pasję: uwielbia ciągniki, maszyny rolnicze i filmy o .... sianokosach.

Polub nas na Facebooku:
O tym, że Kuba będzie potrzebował pomocy od razu po urodzeniu, było wiadomo już wtedy, kiedy był jeszcze w brzuchu swojej mamy. Uszkodzenia wykazały badania prenatalne. Chłopiec urodził się z tzw. zespołem Fallota, czyli poważną, wrodzoną wadą serca. Miał dopiero miesiąc, kiedy musiał być po raz pierwszy operowany przez kardiochirurga. Niedługo później trzeba było operować go ponownie. Nie tylko serce dziecka potrzebowało szybkiej interwencji. Kuba ma też krótsze kości udowe i skoliozę lędźwiową. Nie chodzi. — W domu raczkuje albo się czołga, w przedszkolu także. Jeździ też na wózku inwalidzkim — mówi Monika Wójtowicz, mama pięciolatka.
Przed Kubą kolejne operacje ortopedyczne. Ile? Nie wiadomo. Chłopiec ma poważny przykurcz zwłaszcza prawej nogi i w ogóle jej nie prostuje. Wkrótce rodzice jadą z synkiem na kolejne konsultacje do cenionego profesora w Otwocku. Jeśli on podejmie się operacji, to jest jeszcze nadzieja na polepszenie. Jeśli odmówi, wtedy będą szukali pomocy u specjalistów za granicą.
Na razie Wójtowiczowie robią, co się da, żeby pomóc swojemu dziecku. Pięć razy w tygodniu Kuba jest rehabilitowany. Chyba że, jak stało się to teraz, zachoruje. Wtedy ćwiczenia będą musiały poczekać.
— Nasz synek często choruje. Każda infekcja kończy się u niego zapaleniem oskrzeli. Antybiotyk za antybiotykiem, a to — wiadomo — również obciąża jego serduszko — mówi Monika Wójtowicz.
Mimo wszystko Kuba to bardzo radosny i wesoły chłopiec. Jest lubiany w przedszkolu, do którego chodzi, i sam chętnie bawi się z dziećmi. Uwielbia ciągniki i wszelkie maszyny rolnicze. Długo może oglądać w internecie filmy pokazujące sianokosy i wie na temat mechanizacji rolnictwa więcej niż niejeden dorosły.
— Ma fisia na tym punkcie — śmieje się jego mama. Kuba bardzo szybko łapie kontakt z innymi dziećmi. We wrześniu czeka go niemała rewolucja, bo idzie do zerówki.
Kuba Wójtowicz jest podopiecznym Fundacji „Przyszłość dla Dzieci”. Fundacja pomaga jego rodzicom opłacać rehabilitację i dojazdy do lekarzy specjalostów. A pieniędzy potrzeba coraz więcej, bo zdarza się, że w jednym tygodniu muszą aż trzy razy jechać spod Gołdapi do Warszawy.
— Dlatego wszystkich zachęcamy, żeby odpisywali swój jeden procent. To naprawdę wymierna pomoc dla dzieci, które tej pomocy potrzebują — przekonuje mama Kuby.


Fundacja „Przyszłość dla Dzieci” jest organizacją pożytku publicznego. Oznacza to, że można jej przekazać jeden procent swojego podatku. Aby to zrobić, wystarczy w zeznaniu rocznym wpisać KRS 0000148747. Czas na rozliczenie się z fiskusem mamy do końca kwietnia. PIT można rozliczyć zupełnie za darmo, samodzielnie oraz szybko za pośrednictwem strony przyszloscdladzieci.org. Dzięki temu nie trzeba będzie pamiętać o ręcznym wstawieniu numeru KRS.

Wesprzeć podopiecznych, którymi zajmuje się fundacja, można już dziś, wpłacając po prostu pieniądze na konto fundacji: 58 1240 1590 1111 0000 1453 6887. Zdecydowana większość z nich to dzieci i młodzież z województwa warmińsko-mazurskiego.

Małgorzata Kundzicz

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Polub nas na Facebooku: