Czwartek, 27 lipca 2017

Podziel się:

Wasza pomoc odmieni ich życie

2016-03-17 10:34:41 (ost. akt: 2016-03-17 10:44:49)
Jaś Nilipiński przeszedł dwie operacje oczu. Teraz czeka na kolejny zabieg. Chłopiec ma tez problem z chodzeniem

Jaś Nilipiński przeszedł dwie operacje oczu. Teraz czeka na kolejny zabieg. Chłopiec ma tez problem z chodzeniem

Okulary Jasia są lekkie, ale wrodzona zaćma jest ciężką chorobą. Przed Jasiem operacja, która zmieni jego życie. Pieniądze z przekazanego przez nas 1 proc. podatku, jemu i innym podopiecznym fundacji pomogą wrócić do zdrowia.

Polub nas na Facebooku:
Mały Jaś Nilipiński najlepiej czuje się u siebie w domu i w miejscach, które dobrze zna. Wtedy jest najbezpieczniej. — Najfajniej jest, kiedy wracam z pracy. Wtedy popołudnie jest tylko dla nas — uśmiecha się Agnieszka, mama chłopca.

Jaki jest Jaś? — Delikatny, emocjonalny, ale też pogodny i towarzyski — wylicza pani Agnieszka. — I bardzo związany ze mną, bo wychowuję go sama.

Z pozoru życie pięcioletniego Jasia wygląda zwyczajnie. W dzień jest w przedszkolu, po południu lubi budować z klocków, oglądać „Strażaka Sama” albo oglądać książeczki. — Jest też zakochany — śmieje się pani Agnieszka. — Jego wybranką jest koleżanka z przedszkola.

Chłopiec chodzi do grupy specjalnej, mimo że intelektualnie rozwija się znakomicie. — W tej grupie są dzieci z orzeczeniem o niepełnosprawności. A Jaś ma zaćmę wrodzoną — mówi jego mama.
Pani Agnieszka chciałaby, żeby Jaś zmienił grupę specjalną na integracyjną. — Spróbujemy. Może się odnajdzie? — zastanawia się.

Chłopiec przeszedł już dwie operacje oczu. W wyniku jednej z nich doszło do powikłań i wdała się jaskra wtórna. Teraz Jaś czeka na kolejny zabieg. Wszczepienie sztucznych soczewek spowoduje, że chłopiec nie będzie już musiał nosić okularów. — Operacja będzie możliwa dopiero za rok, bo syn musi mieć skończone 6 lat. Taki jest warunek — tłumaczy pani Agnieszka.

Na razie Jaś nosi okulary. Jak mówi jego mama, jest już do nich przyzwyczajony. — Muszą być lekkie, żeby czuł się komfortowo. Trzeba je wymieniać co pół roku — opowiada. — Jeśli wymieniamy całe okulary, płacimy wtedy 1600 zł, a jeśli same szkła, wtedy jest trochę taniej, bo wydajemy na nie 1200 zł.

Ale okulary to nie wszystko. Pięciolatek musi korzystać z pomocy specjalistów. Wizyty prywatne i dojazdy do Warszawy kosztują krocie. Potrzebna też jest rehabilitacja i krople do oczu.

Odkąd Jaś został podopiecznym Fundacji „Przyszłość dla Dzieci”, jego mamie jest nieco lżej finansowo. — Fundacja pomaga sfinansować leczenie syna. Nie zdawałam sobie sprawy, że jego choroba tyle będzie kosztować! — przyznaje pani Agnieszka.

Zaćma to niejedyna choroba Jasia. Chłopiec ma też problemy z chodzeniem. Niedawno przeszedł operację. — Teraz ma usztywnioną nogę. Potem czeka go rehabilitacja w Ameryce pod Olsztynkiem — mówi jego mama.

Żeby Jaś mógł funkcjonować tak, jak jego rówieśnicy, potrzebne są pieniądze na jego leczenie. Na wsparcie czeka jednak nie tylko on, ale także 300 innych podopiecznych Fundacji. — Dlatego 1 proc. podatku przekazywany Fundacji jest niezwykle ważny dla naszych podopiecznych — przekonuje Iwona Żochowska-Jabłońska, dyrektor zarządzający Fundacji „Przyszłość dla Dzieci”. — Nawet z niewielkich kwot, które odpisujemy od podatku, zbierają się duże sumy na pomoc. Przeznaczamy je na rehabilitację i leczenie dzieci. Przekazanie 1 proc. to niewielki gest, który może pomóc.
Aleksandra Tchórzewska


Jeśli chcą państwo pomóc Jasiowi i innym podopiecznym Fundacji „Przyszłość dla Dzieci”, wystarczy przekazać przy rozliczeniu podatkowym swój 1 procent, wpisując numer KRS 0000148747. Pamiętajmy, że nawet z niewielkich kwot zbierają się duże sumy, które mogą pomóc chorym dzieciom. Oprócz tego już dziś można dokonać wpłaty na konto fundacji: 58 1240 1590 1111 0000 1453 6887.

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Polub nas na Facebooku: