Poniedziałek, 29 maja 2017

Podziel się:

Wytańczone Kilometry Dobra warte były tego wysiłku

2016-05-25 12:34:25 (ost. akt: 2016-05-25 12:52:16)

Autor zdjęcia: Przemysław Getka

Żeby wesprzeć podopiecznych Fundacji „Przyszłość dla Dzieci”, nie trzeba wiele. No, może trochę więcej niż niewiele, bo trzygodzinny maraton zumby to jednak spore wyzwanie. Ale wytańczone Kilometry Dobra warte były tego wysiłku.

Polub nas na Facebooku:
Niech żałuje ten, kto w niedzielne popołudnie nie zawitał do Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 4 w Olsztynie. A kto zawitał, tego już od progu witała energetyczna muzyka dobiegająca z sali gimnastycznej. A w środku? Najpierw był taniec, potem losowanie nagród, a na końcu pyszny tort. 
Ale to nie był zwykły maraton zumby. To charytatywna impreza, z której dochód zostanie przeznaczony na rzecz podopiecznych Fundacji „Przyszłość Dla Dzieci”.

Monika Chwiej na maraton zumby przyjechała specjalnie z Gdańska. — Co jest najfajniejszego w tym tańcu? To, że człowiek, mimo że się zmęczy, to tańczy dalej. Dzięki zumbie schudłam aż 10 kg! Ale też tańcząc, pomagam. Staram się zawsze być obecna na tego typu imprezach.

Kamila Szarejko, organizatorka maratonu, opowiada, że w pewnym momencie poczuła, że chce zrobić coś dobrego dla innych. — To jest mój pierwszy raz w Kilometrach Dobra, ale mam nadzieję, że nie ostatni — uśmiecha się.
Ale o co chodzi w tych Kilometrach Dobra? Zasady tej akcji są bardzo proste: organizacje charytatywne przez trzy miesiące zbierają pieniądze, które podczas finału zostaną ułożone w węża z monet o nominalne 1 zł.
 Żeby w tym roku pobić rekord Guinnessa, potrzebnych będzie aż 75 km. Na Warmii i Mazurach o pobicie rekordu walczy Fundacja „Przyszłość dla Dzieci”. Od rozpoczęcia akcji udało się już zebrać 27 718,69 zł, czyli 629,97 metrów dobra!

Po co układać ciąg jednozłotowych monet? A po to, żeby udowodnić, że dobro można zmierzyć.
 Ale uczestnicy niedzielnego maratonu udowodnili, że kilometry dobra można też wytańczyć. A im więcej ludzi, tym więcej pieniędzy, które można wrzucić do wspólnej skarbonki.
Dlatego Kamila Szarejko do charytatywnego maratonu zaprosiła instruktorów z całej Polski. Poprowadzili zumbę i bokwa fitness całkowicie za darmo.


Aneta Jagiełło i Klaudia Jagiełło z Bartoszyc nie miały wątpliwości, czy przyjąć to zaproszenie. — Akcja charytatywna bez zumby? — zastanawia się Aneta. — Ten taniec skupia ludzi, którzy tworzą już pewnego rodzaju społeczność. I jak coś się dzieje, to po prostu pomagamy.

Ilona Koniarska z Gdańska mówi krótko: — Przyjechałam miło spędzać czas, tańczyć i pomagać. Po prostu.
— Po raz pierwszy występuję w roli wolontariusza, ale nie czuję stresu — uśmiechała się Dominika Bonus, gimnazjalistka i wolontariuszka Fundacji „Przyszłość dla Dzieci”. — Ja się naprawdę tu bardzo dobrze bawię. Iwona Żochowska-Jabłońska, szefowa Fundacji „Przyszłość dla Dzieci” cieszy się, że frekwencja dopisała. — W niedzielę bawiło się 60 osób! Takie imprezy, które łączą zabawę z pomaganiem, są po prostu cudowne!

A Agnieszka Terebiłow, koordynatorka akcji, dodaje: — Bardzo dziękujemy firmie Paint Force, organizatorom, uczestnikom i wszystkim, którzy włączyli się w tę kampanię! — podkreśla. 
Partnerem akcji są także firma SPPH Majonezy z Kętrzyna i Green Taxi.
Nie wiemy, jeszcze jaką kwotę udało się uzbierać. Kiedy zamykaliśmy to wydanie Gazety, trwało jeszcze liczenie pieniędzy.

Aleksandra Tchórzewska
Polub nas na Facebooku: