Poniedziałek, 29 maja 2017

Podziel się:

Niech cztery ściany przestaną być wiezieniem dla Bartka

2016-06-13 09:59:38 (ost. akt: 2016-06-24 11:26:20)

Autor zdjęcia: Archiwum prywatne

Dzieci w jego wieku marzą o zabawie i zabawkach, trzyletni Bartek Zelenay ze Szczytna chciałby tylko wózek. Taki, dzięki któremu będzie mógł wyjechać z domu. Żeby mógł wreszcie wyrwać się z czterech ścian, potrzeba jeszcze 8 tys. zł.

Polub nas na Facebooku:
Wózek kosztuje aż 16 tys. zł. Dzięki operatywności Katarzyny i Macieja Zelenayów połowa tej kwoty już jest. Rodzice Bartka pukali do wielu drzwi, żeby zdobyć te pieniądze. Wciąż jednak brakuje prawie 7,9 tys. zł.

— Teraz Bartuś cały czas leży w łóżeczku. Mamy w domu tylko zwykłą spacerówkę, tę samą, którą kupiliśmy mu, gdy jeszcze nie wiedzieliśmy o chorobie. Ale w spacerówce nie da się zamontować całego sprzętu, który synek musi cały czas mieć przy sobie. Dlatego nie możemy z nim wychodzić — mówi Katarzyna Zelenay.

Bartek ma zespół Leigha. W jego DNA coś się poplątało. I to tak mocno, że z żywego, wesołego chłopca jakim był jeszcze jako kilkumiesięczny niemowlak, zmienił się w dziecko, które może tylko leżeć. Choroba pojawiła się, kiedy miał 11 miesięcy. To rzadka choroba genetyczna. Jak mówią rodzice Bartka, w Polsce zdiagnozowano ją tylko u dwanaściorga dzieci.

Specjalistyczny wózek, o którym teraz marzą Zelenayowie i sam chłopiec, już w ich domu był. Fachowiec przyjechał, żeby sprawdzić, jaki będzie najbardziej odpowiedni dla Bartka. Kiedy tylko Bartek w nim usiadł, zmienił się nie do poznania. Obserwował wszystko, co dzieje się dookoła, od razu stał się bardziej zadowolony, mógł zerknąć w telewizor. Robił to, co co dla zdrowych dzieci jest normalnością. Dla Bartka byłaby to rewolucja. Zresztą to nie jest zwyczajny wózek także z innych powodów. Może służyć także jako fotelik samochodowy dla niepełnosprawnego dziecka. Dzięki niemu można wyjść z domu. Z czasem można też będzie dokupić nóżki na małych kółeczkach, które pozwoliłyby rodzicom Bartka wozić go po domu. Jest w nim półeczka na respirator, na odsysacz i wszystkie inne urządzenia, bez których Bartek nie może funkcjonować.

— Serca nam się krają, że teraz, kiedy jest tak ciepło, nasz synek nie może wyjść z domu tylko dlatego, że nie mamy tego wózka — mówi mama chłopca. Jeszcze większy problem pojawi się od września, kiedy do szkoły pójdzie jego starsza siostra. Mama będzie musiała ją odprowadzać, zabierając ze sobą Bartka. W spacerówce nie ma o tym mowy. Dlatego sprawa jest pilna.

Iwona Żochowska-Jabłońska, dyrektor zarządzający Fundacji „Przyszłość dla Dzieci”, której podopiecznym jest Bartek: — Zwracamy się do czytelników Gazety, aby otworzyli serca i pomogli nam zebrać na specjalistyczny wózek dla Bartka — prosi. — My opłacimy badania genetyczne, które także są niezbędne. To koszt 7 tys. zł.

Pieniądze można wpłacać na konto Fundacji „Przyszłość dla Dzieci” nr 58 1240 1590 1111 0000 1453 6887. Liczy się każda złotówka!


Małgorzata Kundzicz
Polub nas na Facebooku: