Poniedziałek, 26 czerwca 2017

Podziel się:

Razem lżej i weselej

2016-06-13 10:04:17 (ost. akt: 2016-06-13 10:10:14)

Autor zdjęcia: Przemysław Getka

Na terenie Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Dzieci Niesłyszących w Olsztynie odbył się integracyjny festyn rodzinny. Atrakcji i radości nie zabrakło.

Polub nas na Facebooku:
Zielona przestrzeń na tyłach Specjalnego Ośrodek Szkolno-Wychowawczego dla Dzieci Niesłyszących przy ul. Grzegorzewskiej zamieniła się w wielki plac zabaw. Około 200 osób, dzieci i rodziców z ośrodka, a także z Fundacji „Przyszłość dla Dzieci” (założonej przez wydawcę „Gazety Olsztyńskiej”) wspólnie bawiło się na festynie integracyjnym.

— Cieszę się, że kolejny raz Fundacja „Przyszłość dla Dzieci” może być razem z Ośrodkiem na festynie — mówiła Iwona Żochowska-Jabłońska, dyrektor zarządzająca fundacji. — Chciałabym też podziękować niezawodnym wolontariuszom z firmy DB Schenker, która od wielu lat nam pomaga.

Adrian Wieliczko z Schenkera dostał od jednego z dzieci ręcznie zrobione serce z korków. Na jego twarzy zagościł szczery uśmiech. — Nie spodziewałem się tego, miły gest — mówił. — Cieszę się, że w ramach naszego Zielonego Czasu Pomagania kolejny raz możemy włączyć się w taką akcję. Fajnie też, że włączają się inni, jak firma Neonet czy Sieci Korsze, które ufundowały siatki na bramki.

Współpracę przy organizacji festynu docenia Krystyna Wyrzykowska, dyrektorka ośrodka dla niesłyszących. — Tak w życiu jest, że w pojedynkę trudniej niż razem — mówiła. — Razem lżej, weselej, raźniej... Tu dzieci o różnych niepełnosprawnościach mogą bawić się razem, nikt nie wytyka ich palcami. Do tego dopisała pogoda i włączyło się dużo rodziców, co nas bardzo cieszy.

Atrakcji nie brakowało. Lasy Państwowe dla dzieci przygotowały quizy dotyczące sposobów zachowania się w lesie i straż miejska, która prezentowała swój radiowóz i Państwowa Straż Pożarna w przyciągającym dziecięce oczy wozie bojowym. Były też różne konkurencje, dzięki którym można było wziąć udział w loterii fantów: rowerowy tor przeszkód, zawody w rzucie piłką do celu, malowanie twarzy, siłowanie na rękę i choćby wyścig w workach, a kto się zmęczył, mógł posilić się kiełbaską z ogniska, jabłkiem lub chlebem ze smalcem. Jeden z podopiecznych fundacji, Maciej Płucienniczak, przyszedł na festyn z tatą Mariuszem. W fantowej loterii chłopak wylosował m.in. kubek. — Fajnie jest — mówił. — Najbardziej podobało mi się przeciąganie liny.

Każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Równie szczęśliwy jak dzieci był Orlen, pies z olsztyńskiego schroniska, który — głaskany chętnie i nad wyraz czule — wyglądał, jakby znalazł się w siódmym niebie.

Łukasz Wieliczko
Polub nas na Facebooku: