Wtorek, 19 września 2017

Podziel się:

Jeszcze tylko trochę i Bartek wyjdzie z domu

2016-06-20 12:00:00 (ost. akt: 2016-06-24 11:25:00)

Autor zdjęcia: Archiwum Prywatne

To kolejny dowód na to, że na czytelników „Gazety Olsztyńskiej” można liczyć w trudnych chwilach. Po naszym tekście o ciężko chorym trzylatku ze Szczytna są już pierwsze wpłaty. Pieniądze wciąż jednak są potrzebne, żeby kupić dziecku wózek, bez którego nie może wyjść na podwórko.

Polub nas na Facebooku:
Bartek Zelenay nie może tak po prostu wyjść z domu i poganiać na podwórku. Nie wie co to jest zabawa na śniegu, nie chodzi nad jezioro, nie huśta się na huśtawkach i nie bawi w piaskownicy. Nie tylko dlatego, że sam nie może chodzić. Także dlatego, że przy każdym ruchu towarzyszą mu maszyny, bez których nie funkcjonuje. Bartek nie pamięta już życia bez respiratora, bo kiedy jeszcze go nie potrzebował, miał zaledwie parę miesięcy. Teraz nie tylko respirator jest przy nim na stałe, ale także inne urządzenia, choćby odsysacz.

A jak zamontować to wszystko w zwykłej spacerówce? Nie da się. Dlatego rodzice chłopca marzą o specjalistycznym wózku, w którym taka możliwość istnieje. To wózek przystosowany specjalnie dla dzieci tak chorych jak Bartek. Mógłby w nim nawet siedzieć! Mógłby wyjść z domu pod opieką rodziców. Odprowadzić z mamą do szkoły starszą siostrę. Rozejrzeć się po okolicy, której prawie nie zna.

Wózek ma dużo zalet, ale ma też jedną wadę. To cena. Kosztuje 16 tys. zł. Połowę tej kwoty rodzice Bartka uzbierali, wydeptując ścieżki gdzie się da. Po naszym ubiegłotygodniowym tekście do wózka dorzucili się czytelnicy „Gazety Olsztyńskiej”. Dzięki nim udało się zebrać kolejne 2 tys. zł.

— To były różne wpłaty, na kwoty niższe i wyższe. Czytelnicy wpłacają tyle ile mogą. To budujące, że tak dużo osób ma dobre serca i potrafi pomóc innym, tym, którzy są w potrzebie. A potrzeba Bartka jest bardzo pilna. Specjalistyczny wózek, chociaż bardzo drogi, to dla niego nie jest luksus. To absolutna konieczność. Dlatego gorąco prosimy o kolejne wpłaty — zachęca Iwona Żochowska-Jabłońska, dyrektor zarządzający Fundacji „Przyszłość dla Dzieci”. I dodaje: — Robimy co w naszej mocy, żeby pomóc Bartkowi i jego rodzicom. Mamy jednak około trzystu podopiecznych i każdy z nich potrzebuje naszego wsparcia. Dlatego tym razem proszę, żeby przyłączyli się do nas czytelnicy „Gazety Olsztyńskiej” i internaucie gazetaolsztynska.pl

Bartek Zelenay niedawno skończył trzy lata. Choruje na bardzo rzadki genetyczny zespół Leigha. Choroba ujawniła się kiedy miał jedenaście miesięcy. Z dnia na dzień przestał siedzieć, gaworzyć i stawać przy meblach. A wszystko to już wcześniej potrafił. Z każdą chwilą pogarszał się z nim kontakt. Dochodzenie do diagnozy długo trwało, bo w całej Polsce cierpi na to tylko kilkanaścioro dzieci, więc lekarze na co dzień nie mają z nią do czynienia. Teraz Bartek tylko leży. Cały czas jest pod stałą opieką Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego w Olsztynie oraz Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie.
Rodzice intensywnie go rehabilitują. Rehabilitanta opłaca Fundacja „Przyszłość dla Dzieci”, której podopiecznym jest chłopiec. Sfinansuje także badania genetyczne. Kosztują one 7 tys. zł.

Pieniądze można wpłacać na konto Fundacji "Przyszłość dla Dzieci": 58 1240 1590 1111 0000 1453 6887 z dopiskiem "dla Bartka Zelenay". Liczy się dosłownie każda złotówka, bo jeśli nawet drobnych wpłat będzie dużo, Bartek przestanie być więźniem w czterech ścianach.

Małgorzata Kundzicz
Polub nas na Facebooku: