Poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Podziel się:

Ten wózek oznacza dla Bartka zupełnie nowy rozdział w życiu

2016-07-11 12:35:16 (ost. akt: 2016-07-14 13:42:21)
W wózku Bartkowi jest super i wygodnie - cieszy się tata chłopca

W wózku Bartkowi jest super i wygodnie - cieszy się tata chłopca

Autor zdjęcia: Grzegorz Czykwin

Trzyletni Bartek ze Szczytna, który cierpi na zespół Leigha, wreszcie będzie mógł wyjść z domu. Wprawdzie do 16 tys. zł, które kosztuje specjalistyczny wózek, trochę jeszcze brakuje, ale sklep postanowił nie czekać na całą kwotę.

Polub nas na Facebooku:
http://m.wm.pl/2015/06/orig/wplacbutton-251555.jpg

O Bartku pisaliśmy kilka razy. Chłopiec, mimo ciężkiej choroby, jest bardzo pogodny i wesoły. I zamknięty w czterech ścianach. Bez specjalistycznego wózka o wyjściu z domu nie było mowy.— Synek jest podłączony do respiratora. Bez aparatu, który za niego oddycha, może przetrwać pół godziny, może godzinę na dobę — tłumaczy tata chłopca Maciej Zelenay.

Chłopiec choruje na bardzo rzadki genetyczny zespół Leigha. Choroba ujawniła się, kiedy miał jedenaście miesięcy. Nagle przestał siedzieć, gaworzyć. Z każdym dniem pogarszał się z nim kontakt. Od kiedy Bartek zachorował, całe jego dnie upływały w dziecięcym łóżeczku. — W spacerówce nie da się zamontować całego sprzętu, który synek musi cały czas mieć przy sobie — tłumaczyła Katarzyna Zelenay, mama chłopca.

Rodzicom Bartka marzył się specjalistyczny wózek, który ma miejsce na potrzebne urządzenie. Problem był jeden — taki wózek kosztuje aż 16 tysięcy złotych. Połowę kwoty rodzicom Bartka udało się uzbierać, ale na więcej nie było ich stać. Kiedy napisaliśmy, że brakuje jeszcze 8 tys. zł, na reakcję nie musieliśmy długo czekać. Historia chorego chłopca poruszyła ludzkie serca. Kwota na koncie Fundacji „Przyszłość dla Dzieci”, którego podopiecznym jest Bartek, urosła bardzo szybko. Dziś brakuje już tylko 1,5 tys. zł. Mimo to Bartek wózek już dostał. — Nasza córka Ania natychmiast zabrała brata na spacer. Jeździła z nim po podwórku. Cieszy się, że we wrześniu, kiedy zacznie naukę w szkole, Bartek będzie mógł ją odprowadzić! — nie krył radości tata Bartka.

Wózek nie jest zwyczajny. Jest w nim półeczka na respirator, na odsysacz i wszystkie inne urządzenia, bez których Bartek nie może funkcjonować. Może służyć także jako fotelik samochodowy dla niepełnosprawnego dziecka. — Teraz żona przygotowuje coś w kuchni, a Bartek jest przy niej w wózku i sobie obserwuje — opowiada pan Maciej. — Całe życie się zmieniło — cieszy się pan Maciej. — W wózku Bartkowi jest super i wygodnie!

A mama chłopca dodaje, że Bartek uśmiechem odwdzięcza się za wszystko, co dostał od ludzi. — Tego nie da się opowiedzieć, to trzeba zobaczyć! — podkreśla.

Rodzice Bartka są szczęśliwi, że udało się odmienić życie ich syna, ale jednocześnie martwią się, że choć sklep poszedł im na rękę i przekazał wózek, to trzeba za niego zapłacić jeszcze 1,5 tys. zł. — Dlatego bardzo prosimy o kolejne wpłaty — apeluje Agnieszka Terebiłów z „Fundacji Przyszłość Dla Dzieci”.

To nie pierwszy raz, kiedy dzięki wsparciu Fundacji „Przyszłość dla Dzieci" udało się kupić wózek dla potrzebującego dziecka. W ostatnim czasie fundacja odmieniła życie Łucji i Sebastiana. Chłopiec urodził się z wodogłowiem, przedmózgowiem jednokomorowym i niedowładem spastycznym czterokończynowym. — W przypadku Sebastiana Stachuli ze Szczytna to był jakiś cud, bo ludzie na kilka dni przed Bożym Narodzeniem zebrali odpowiednią kwotę. A było to aż 18 tysięcy złotych! — wspomina Agnieszka Terebiłów.

Los Łucji Bałdygi, która urodziła się z przepukliną oponowo-rdzeniową, też nie był obojętny ludziom dobrego serca. —Dziewczynka ze starego wózka po prostu wyrosła — opowiada Agnieszka Terebiłów. — Dzięki darczyńcom udało się kupić nowy. Rodzice Łucji poza nią mają jeszcze pięcioro dzieci, więc zakup wózka był ponad ich siły.

Aleksandra Tchórzewska


Każdy z nas może pomóc wpłacając pieniądze na konto Fundacji "Przyszłośc dla Dzieci":
58 1240 1590 1111 0000 1453 6887.

Polub nas na Facebooku: