środa, 20 września 2017

Podziel się:

Pomóżmy Bartkowi, żeby miał zawsze uśmiechniętą buzię

2017-02-27 09:36:34 (ost. akt: 2017-02-27 09:44:56)

Autor zdjęcia: archiwum domowe

Co czuje matka, której dziecko cierpi na nieuleczalną chorobę? Katarzyna Zelenay nie ma czasu na załamywanie rąk. Poruszyła niebo i ziemię, żeby jej syn Bartuś dostał specjalistyczny wózek.

Polub nas na Facebooku:
http://m.wm.pl/2017/01/orig/1-logo-programu-358385.jpg

Czteroletni Bartek Zelenay leży. Patrzy, jak jego mama Katarzyna krząta się po kuchni. Wtedy się uśmiecha. — Syn nie jest świadomy tego, co się dzieje. Ale ja mam jednak wrażenie, że coś rozumie — opowiada mama chłopca.

Bartek mieszka w Szczytnie. Urodził się zdrowy. Miał 11 miesięcy, kiedy zaczął stawiać pierwsze kroki. Rodzice i starsza siostra Ania pękali wtedy z dumy. Ale nagle chłopiec zaczął cofać się w rozwoju. Wszystkie nabyte wcześniej umiejętności zaczęły znikać. Wynik rezonansu magnetycznego nie budził wątpliwości — Bartek cierpi na zespół Leigha, genetyczną chorobę neurometaboliczną.

Chłopiec nie mówi, nie siedzi, nie stoi, nie oddycha sam i karmiony jest przed sondę. — Bez respiratora synek wytrzyma tylko do trzech godzin dziennie — opowiada pani Katarzyna.

Nie ma wielkich marzeń. Chciałaby synowi sprawić specjalistyczne łóżeczko i materac przeciwodleżynowy. O tym, że marzenia się spełniają, przekonała się całkiem niedawno.
— Dzięki pomocy darczyńców i Fundacji „Przyszłość dla Dzieci” udało się kupić Bartusiowi specjalistyczny wózek. Jesteśmy bardzo szczęśliwi i chcemy jeszcze raz podziękować wszystkim za ogromną pomoc! — w głosie mamy Bartka słychać wzruszenie.

Wózek ułatwił przede wszystkim dojazdy do szpitala dziecięcego w Olsztynie, którego Bartek jest częstym gościem. — Musi być podłączony do respiratora i do odsysacza — tłumaczy pani Katarzyna.

Dzięki wózkowi Bartek może też przebywać na świeżym powietrzu, co uwielbia. — Wspólnie odprowadzamy jego starszą siostrę do szkoły — uśmiecha się jego mama.
Chłopiec musi być codziennie rehabilitowany. Tylko regularne ćwiczenia mogą pomóc opóźnić postępy choroby. — Ja też nauczyłam się niektórych ćwiczeń, żeby pomóc synowi — opowiada pani Katarzyna. — Dzięki temu Bartek nie ma przykurczów.
Rehabilitacja, specjalistyczny sprzęt, leki — to wszystko kosztuje krocie. Jedynym żywicielem rodziny jest tata chłopca Maciej Zelenay. — Mąż ciężko pracuje, jest zawodowym kierowcą — opowiada pani Katarzyna. — Ja czuwam przy Bartku całą dobę.

Lekarze nie pozostawiają złudzeń — zespół Leigha jest nieuleczalną chorobą. Ale bliscy Bartka robią wszystko, żeby chłopcu było łatwiej funkcjonować.

Bartkowi i pozostałym podopiecznym Fundacji „Przyszłość dla Dzieci” można pomóc. I wcale nie trzeba do tego wielkich kwot. Można przekazać im jeden proc. podatku. Wystarczy wpisać w zeznaniu numer KRS 0000148747. — Ten jeden procent znacznie poprawia komfort życia potrzebującym dzieciom z Warmii i Mazur, daje szansę na zdrowie i samodzielne funkcjonowanie — mówi Iwona Żochowska-Jabłońska, dyrektor zarządzająca fundacji.


Pomóc chorym dzieciom można także przez dokonanie wpłaty na konto fundacji: 58 1240 1590 1111 0000 1453 6887.


Aleksandra Tchórzewska
Polub nas na Facebooku: