Czwartek, 18 stycznia 2018

Podziel się:

Musieliśmy zagrać twardzieli

2017-12-15 11:13:23 (ost. akt: 2017-12-15 12:08:42)
Sebastian Rozwadowski, pilot rajdowy: — Kacper zadawał mnóstwo pytań. Chciał wiedzieć wszystko o rajdach, prędkościach i wypadkach

Sebastian Rozwadowski, pilot rajdowy: — Kacper zadawał mnóstwo pytań. Chciał wiedzieć wszystko o rajdach, prędkościach i wypadkach

Autor zdjęcia: archiwum GO

Można walczyć o zwycięstwo, kolejny medal i podium. Ale można także walczyć o życie. Znani sportowcy w niezwykłym kalendarzu pokazują, że ich i podopiecznych fundacji łączy jedno: walka. Mamy dobrą wiadomość: kalendarze już są do nabycia!

Polub nas na Facebooku:
http://m.wm.pl/2017/11/orig/cal-430006.jpg

Zdjęcie Maćka Sarnackiego, judoki i wielokrotnego mistrza Polski, z Jasiem Szlasą wisi na lodówce. — Jaś jest na tyle skromny, że nie umie się chwalić — mówi mama chłopca Kamila Szlasa. — Ale jeśli ktoś do nas przyjdzie i zobaczy to zdjęcie, widać, że syn jest dumny. W końcu nie każdy ma zdjęcie ze znanym sportowcem!
Zanim zdjęcie zawisło na lodówce, był szok, niedowierzanie i radość. — Pan Maciej jest bardzo wysokim mężczyzną. A Jaś to niewysoki dziewięciolatek. Ta dysproporcja go onieśmielała. Mimo tego wspaniale współpracował — tak mama chłopca wspomina sesję zdjęciową.

Niezwykłą sesję, bo do wyjątkowego kalendarza „Łączy nas walka”. Fundacja „Przyszłość dla Dzieci” zaprosiła do tego projektu sportowców z Warmii i Mazur oraz dzieci, które są pod jej opieką. Tak powstał cykl portretowych zdjęć autorstwa olsztyńskich fotografów: Agaty Kurczak i Arka Stankiewicza.
Jaś Szlasa pozował właśnie z Maciejem Sarnackim.
Chłopiec kocha sport, ale czasami wraca z boiska z płaczem. — Uwielbia piłkę nożną, ale bywa, że wzrok go zawodzi — mówi pani Kamila. — Koledzy pokazują mu, gdzie jest piłka, ale czasami coś nie wyjdzie. Dlatego Jasiowi jest przykro. I musi zadowolić się oglądaniem meczów w telewizji. Zbiera też karty piłkarskie.
Jaś jest jednym z podopiecznych Fundacji „Przyszłość dla Dzieci”. Chłopiec cztery lata temu przeszedł przeszczep nerki. Cierpi też na wiele innych schorzeń. To jednak nie przeszkadza mu, żeby marzyć. Chciałby zostać aktorem. Teatr poznał już od zaplecza. Bierze udział w zajęciach teatralnych i pisze role dla swoich kukiełek.

Julia Żukowska, podopieczna Fundacji „Przyszłość dla Dzieci”, pozowała do zdjęcia u boku zawodników Olsztyn Lakers: Ashley'a Richardsa i Arkadiusza Młynarskiego. — Mówiliśmy córce, że jesteśmy z niej bardzo dumni — wspomina Marta Żukowska, mama dziewczynki. — Ona podczas sesji wstydziła się. Ale potem zobaczyliśmy, jak bardzo się cieszy.
Julia ma 5 lat i jest bardzo drobna. Podczas rocznego bilansu okazało się, że nie rośnie. Po dokładnej diagnostyce stwierdzono u niej kliniczną postać dysplazji. W związku z nieprawidłowym wzrostem kości ma zdeformowane stawy oraz skrzywienie kręgosłupa. Codziennie musi nosić ortezy, które ułatwiają jej chodzenie. — Radzi sobie świetnie w tych ortezach — nie kryje dumy pani Marta.
Julia uwielbia muzykę, wycieczki i balet. — Chętnie ćwiczy, bierze udział w zajęciach rehabilitacyjnych. Nigdy się nie skarży i nie pyta, dlaczego jest niższa od rówieśników — mówi pani Marta.

W projekcie wziął udział Krzysztof Hołowczyc, jeden z najbardziej utytułowanych polskich kierowców rajdowych, wielokrotny mistrz Polski i Europy. Mistrz kierownicy z Olsztyna przyznaje, że o tej sesji łatwo się nie mówi. — To nie jest kwestia jednego zrobionego zdjęcia. Podczas sesji doświadczyłem wielu emocji — tłumaczy. I dodaje, że projekt skłonił go do refleksji. — Zacząłem zastanawiać się nad tym, co jest naprawdę w życiu ważne. Na co dzień często nie doceniamy prostych rzeczy. Zobaczyłem świat tych chorych dzieci, świat, w którym każdy dzień jest walką. Nie mówimy tu o walce typu Dakar, a walce o życie. Sam mogłem poczuć namiastkę walki o zdrowie, bo miałem w życiu chwilę, kiedy nie wiedziałem, co ze mną będzie. Kiedy po wypadku leciałem helikopterem i zastanawiałem się, czy będę chodził.
Historie podopiecznych fundacji chwyciły za serce Krzysztofa Hołowczyca.
Krzysztof Hołowczyc: — Te dzieciaki mają taką niesamowitą energię, chęć do życia i wolę walki. Pamiętam, jak Kacper patrzył na mnie takimi wielkimi, zdziwionymi oczami. Jego zadaniem było oprzeć się o „Hołka”. Pomyślałem sobie, że to fajny moment. Że teraz obaj musimy grać twardzieli.

Krzysztof Hołowczyc często bierze udział w akcjach charytatywnych. — Często odwiedzam dzieci w hospicjach i szpitalach — opowiada. — To kwestia człowieczeństwa.

Jednym z bohaterów kalendarza jest też Sebastian Rozwadowski, pilot rajdowy. — Pamiętam, jak bardzo ekspresywny był chłopiec, z którym stanąłem do zdjęcia — opowiada. — Chłopiec zadawał mnóstwo pytań. Chciał wiedzieć wszystko o rajdach, prędkościach i wypadkach (Kacper Szymański, ma głęboki obustronny niedosłuch zmysłowo-nerwowy — red.)
Rajdowiec przyznaje, że w takich momentach jak tamten, wszystko się przewartościowuje. — Człowiek zaczyna się zastanawiać, co tak naprawdę w życiu jest ważne. Taki moment skłania do refleksji. Sam jestem tatą i mam ogromną wrażliwość na krzywdę dziecka — podkreśla.

Fotograf Arek Stankiewicz przyznaje, że pierwszy raz wziął w tego typu projekcie. — Łatwo nie było — wspomina ze śmiechem. — Dobrze, że było nas dwoje (Agata Kurczak- red.), bo jeden fotograf musiał zająć się zabawianiem dzieci. Pamiętam, jak podskakiwałem, zakładałem czapki na głowę albo po prostu przytulałem te dzieciaki. Bo niektóre z nich przeżywały trudny moment. Trzeba było je rozbawić i zainteresować.

Skąd pomysł na połączenie świata sportu i podopiecznych fundacji? — Nasi mali podopieczni, tak jak sportowcy, na co dzień ciężko ćwiczą, różnica jest tylko taka, że zawodnicy trenują, by potem zdobywać medale, a dzieci, by móc normalnie funkcjonować, by niekiedy postawić pierwszy krok lub wypowiedzieć pierwsze słowo — wyjaśnia Iwona Żochowska-Jabłońska, dyrektor fundacji.
Dlaczego warto kupić ten kalendarz? — To okazja, żeby zrobić coś dobrego. Kto wie, może uda się w ten sposób uratować czyjeś życie? odpowiada Iwona Żochowska- Jabłońska.

Aleksandra Tchórzewska
a.tchorzewska@gazetaolsztynska.pl

Jak zamówić kalendarz?
Należy wpłacić kwotę 70 zł na konto Fundacji

W tytule przelewu prosimy o umieszczenie: słowa: KALENDARZ, TELEFONU KONTAKTOWEGO, adresu do wysyłki. Istnieje również możliwość odebrania kalendarza w biurze Fundacji „Przyszłość dla Dzieci” w Olsztynie.

http://m.wm.pl/2017/11/orig/cal-430006.jpg

lub tradycyjnym przelewem
Fundacja „Przyszłość dla Dzieci”, ul. Tracka 5, 10-364 Olsztyn.
Numer konta: 58 1240 1590 1111 0000 1453 6887

W tytule przelewu prosimy o umieszczenie: słowa: KALENDARZ, TELEFONU KONTAKTOWEGO, adresu do wysyłki. Istnieje również możliwość odebrania kalendarza w biurze Fundacji „Przyszłość dla Dzieci” w Olsztynie.

Wymiary kalendarza: 60 cm x42 cm
Zamawiając kalendarz pomożesz w zakupie sprzętów rehabilitacyjnych, będziesz współfinansował leczenie dzieci chorych na nowotwory i inne rzadkie choroby. Być może uratujesz komuś życie...

http://m.wm.pl/2017/12/kalendarze-01-434722.jpeg
Polub nas na Facebooku: