Wtorek, 20 listopada 2018

Podziel się:

Szybciej, mama, szybciej biegnij!

2018-04-23 15:04:26 (ost. akt: 2018-04-24 09:37:02)
Mimo wysiłku uczestnicy biegu humory mieli znakomite, bo ruch to przecież samo zdrowie!

Mimo wysiłku uczestnicy biegu humory mieli znakomite, bo ruch to przecież samo zdrowie!

Autor zdjęcia: Fot. Przemysław Getka

Blisko 400 uczestników liczył, organizowany już po raz 16. przez olsztyński Ośrodek Sportu i Rekreacji, Bieg Jakubowy. Na dziesięciokilometrowej trasie nikt nie mógł przegonić Pawła Pszczółkowskiego oraz Emilii Wołyniec.

Polub nas na Facebooku:
Wprawdzie głównym celem tych tradycyjnych zawodów jest promowanie biegania jako podstawy zdrowego stylu życia, ale od kilku jego edycji spełnia jeszcze jedno humanitarne zadanie. Związane jest z Fundacją „Przyszłość dla Dzieci”.

Okazało się, że ponad setka uczestników Biegu Jakubowego wpłaciła wyższą (przynajmniej o 10 zł) opłatę startową, aby tę nadwyżkę skierować na potrzeby podopiecznych fundacji, czyli na ich leczenie i rehabilitację. „Twoja dycha + druga dycha = 2 dychy na pomoc chorym dzieciom z Warmii i Mazur!” — tak brzmiało hasło zachęcające biegaczy do startu w barwach Fundacji „Przyszłość dla Dzieci”.



Biegnący, oprócz open (wszyscy bez względu na wiek), byli kwalifikowani w swoich kategorii wiekowych, a było ich aż 13, poczynając od 16-19 lat, kończąc na plus 70. Przed startem do biegu głównego (godz. 11) odbyły się biegi towarzyszące, w których brały udział głównie dzieci i młodzież. Dzieci do lat 7 miały do pokonania 150 m, 8-10 lat — 300, 11-13 lat — 400, a młodzież 14-16 lat — 600 m.

Wielkim zainteresowanie widzów cieszył… Bieg Przebierańców. Jedna z najefektowniejszych uczestniczek tego biegu przebrała się za… Babę Jagę, a była to biegnąca z dzieckiem na ręku pani Beata. — Piotruś bardzo się przydał, bo mnie stale dopingował: szybciej mama, szybciej! Ale żadnego kryzysu na trasie nie mieliśmy, bo udało się nam dobrze rozłożyć siły. Jak na debiut w Jakubowym, to jesteśmy bardzo z siebie zadowoleni — dodała z uśmiechem Beata Danielewicz.

Bieg główny otworzył prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz: — Jestem przekonany, że będzie to wyjątkowe wydarzenie. Nie dość, że wszyscy pobiegną tak niezwykle urodziwą trasą z pięknymi widokami, to jeszcze z pożytkiem dla zdrowia i dobrego samopoczucia. Można być przecież aktywnym w każdym wieku. W tym roku będziemy mieli w Olsztynie wiele innych biegów, na które już teraz serdecznie was wszystkich zapraszam — dodał prezydent Olsztyna.

Trasa była zróżnicowana, nie brakowało w niej wyczerpujących podbiegów, a wysiłki biegaczek i biegaczy były obserwowane przez liczną publiczność. Trasa przebiega ulicami: Staromiejską, Nowowiejskiego, Żarską, ścieżkami pieszo-rowerowymi przy ul. Artyleryjskiej, ul. Bohaterów Monte Cassino, ścieżkami pieszo-rowerowymi wzdłuż Jeziora Długiego, al. Chateauroux, ul. Kołłątaja i na koniec ul. Prostą.

Najszybciej pokonał ją, podobnie jak w ubiegłym roku, olsztynianin Paweł Pszczółkowski. — Tym razem nie miałem życiówki, ale mój nieco gorszy czas - jak na te warunki i niełatwą trasę - i tak jest naprawdę dobry — przyznał zwycięzca tuż po przekroczeniu mety. — Spokojnie zacząłem, bo nie byłem do końca pewny swojej dyspozycji. Od szóstego kilometra wyszedłem na czoło i prowadzenia już nie oddałem — zakończył Paweł Pszczółkowski.

Natomiast na pierwszym miejscu wśród kobiet finiszowała Emilia Wołyniec: — W Olsztynie już kilka razy startowałam, więc wiem, że zawsze jest tu super atmosfera, no i teraz też tak było. Piękna trasa, ale zróżnicowana, pogoda również świetna. W tamtym roku biegło mi się nieco gorzej — stwierdziła Emilia Wołyniec, nauczycielka wychowania fizycznego w Zespole Szkół Zawodowych w Gołdapi.

Wszyscy uczestnicy biegu głównego byli za metą honorowani przez prezydenta Grzymowicza pamiątkowymi medalami, a trzech najlepszych w każdej kategorii otrzymało na zakończenie imprezy specjalne puchary.

Wśród uczestników Jakubowego nie nie mogło zabraknąć naszego byłego redakcyjnego kolegi Stanisława Brzozowskiego, uczestnika licznych imprez triathlonowych, pływackich i biegowych. — W tamtym roku byłem w swojej kategorii wiekowej (60-65 — red.) drugi, w tej jeszcze nie wiem, bo nie ogłoszono wyników — powiedział zaraz po dobiegnięciu do mety. — Mimo że tydzień temu startowałem w Gdańsku w maratonie, i to z rekordem życiowym, to dzisiaj też jakoś dałem radę, choć trasa nie była łatwa, a i słońce grzało trochę za mocno — dodał Brzozowski.


Lech Janka
l.janka@gazetaolsztynska.pl

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Polub nas na Facebooku: