Wtorek, 20 listopada 2018

Podziel się:

Wspólna radość w Stoczku!

2018-06-18 08:37:42 (ost. akt: 2018-06-18 09:22:31)

Dobrym ludziom zawsze świeci słońce. W sobotę odbyła się II Maltańska Pielgrzymka do Sanktuarium Matki Pokoju, czyli do Stoczka Warmińskiego. To był czas zadumy, ale także radości. W ogrodzie sanktuarium odbył się festyn.

Polub nas na Facebooku:
Stoczek Klasztorny to jedno z trzech wielkich warmińskich sanktuariów maryjnych. Właśnie tu w sobotę na mszę świętą przybyła II Maltańska Pielgrzymka. Przeżyć duchowych było jednak więcej, bo Stoczek w sposób szczególny zapisał się w historii Polski. Więziono w nim przez rok księdza prymasa Stefana Wyszyńskiego.

— W czasie pielgrzymki towarzyszyły mi ogromne emocje — przyznaje Jacek Tarnowski, prezes Fundacji Polskich Kawalerów Maltańskich. — Tu nie tylko wspiera nas Matka Boska, ale to też miejsce, które daje dużo do myślenia. Mogłem zwiedzić celę i wyobrazić sobie, że w takich warunkach prymas przeżył rok. Ale obecność dzieci i osób niepełnosprawnych, a to wpisuje się w charyzmat naszych działań, powodowały jednocześnie wielką radość. Dzięki pielgrzymce mam wspaniałe doświadczenia i na przyszłość będę mógł mocniej pomagać.

Po mszy i zwiedzaniu celi w ogrodzie sanktuarium odbył się festyn. To był czas, kiedy pielgrzymi mogli wymieniać się wrażeniami.



— Zachwycił mnie obraz, organy i ogromne wrażenie wywarła na mnie cela prymasa Wyszyńskiego — opowiada Anna Krysiak. — Co roku chcemy brać udział w pielgrzymce. Rok temu byliśmy w Świętej Lipce, dzisiaj jesteśmy w Stoczku.

— A ja jestem zachwycony zabawami z kolorową chustą — dodaje Krystian Krysiak, niepełnosprawny syn pani Anny. — Wszystko, co dzieje się w ogrodzie, jest wspaniałe!

— Pielgrzymce towarzyszy zawsze spotkanie integracyjne. Są zabawy dla dzieci, muzyka i przysmaki — opowiada Iwona Żochowska-Jabłońska, dyrektor zarządzająca Fundacji „Przyszłość dla Dzieci”. — Można podzielić się wrażeniami i na pewno lepiej się poznać. Takie wyjazdy są potrzebne. W codziennym świecie jesteśmy zaganiani, a rodzice dzieci niepełnosprawnych na co dzień borykają się z problemami. Ich dni wypełnione są między szkołą, opieką a rehabilitacją. Takie spotkania to moment wytchnienia.

— Na pielgrzymkę przyjechałam ze swoimi pracownikami — mówi Edyta Skolmowska, dyrektor Maltańskiego Centrum Pomocy. — Mamy ciężką pracę, a dzięki wyjazdom tworzymy wspólnotę. Chcemy być dla siebie wsparciem. Jesteśmy katolikami, jesteśmy też we wspólnocie zakonu maltańskiego, a uczestnictwo w pielgrzymce pomaga nam potem w opiece nad pacjentami.

— Ta pielgrzymka jest dla mnie ważna z dwóch powodów — podkreśla Jarosław Tokarczyk, prezes Grupy WM i Fundacji „Przyszłość dla Dzieci”. — Bliska mojemu sercu jest Fundacja „Przyszłość dla Dzieci”, która jest partnerem tego wydarzenia. Od jakiegoś czasu działam też w Fundacji Kawalerów Maltańskich. Cieszę się, że te dwie organizacje mogą realizować wspólne projekty. To jest niesamowite i przynosi efekty. Wystarczy spojrzeć na dziecięce uśmiechy, żeby mieć pewność. I zawsze nam pogoda dopisuje. Nie ma przypadków. Dla dobrych ludzi słońce zawsze świeci. Mam nadzieję, że podobnie będzie za rok. Taki jest plan, żeby organizować pielgrzymki corocznie. Bo to dla nas możliwość poznawania regionu. W Stoczku Warmińskim jestem pierwszy raz i to dla mnie nowe doświadczenie. Podejrzewam, że wiele osób ma tak samo. Zawsze wolimy pojechać gdzieś indziej, dalej, a „na następny” raz zostawiamy to, co jest nasze. Ale na szczęście maltańskie pielgrzymki to zmieniają.


ADA ROMANOWSKA
a.romanowska@gazetaolsztynska.pl

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Polub nas na Facebooku: