Wtorek, 16 lipca 2019

Podziel się:

Pomóżmy, bo możemy pomóc!

2019-03-12 08:32:25 (ost. akt: 2019-03-19 08:56:37)
 Fot. archiwum prywatne Lista chorób braci Mikołaja i Miłosza jest długa, a leczenie ich kosztowne

Fot. archiwum prywatne Lista chorób braci Mikołaja i Miłosza jest długa, a leczenie ich kosztowne

Każda mama pragnie szczęścia swoich dzieci. Pani Anna z Jonkowa ma dwóch chorych synów. Nie tylko boryka się z ich problemami zdrowotnymi, ale także z ich samotnością. Chłopcy potrzebują intensywnej rehabilitacji. Można im pomóc.

Polub nas na Facebooku:
http://m.wm.pl/2017/01/orig/1-logo-programu-358385.jpg

Wpłać darowiznę na leczenie i rehabilitację dzieci z Warmii i Mazur:

http://m.wm.pl/2015/06/orig/wplacbutton-251555.jpg

Mamo, dlaczego mnie nikt nie lubi? — pani Anna, mama 10-letniego Miłosza przyznaje, że takie pytanie to cios prosto w jej serce. Bo co ma odpowiedzieć synowi? Czy to jego wina, że ma zespół Aspergera? — Zachowania syna drażnią innych. Najgorsze jest to, że dorośli izolują swoje dzieci od moich. Bo są inne. Oni mają tylko swoje towarzystwo, bo zdrowe dzieci ich nie akceptują — ubolewa pani Anna.

Oprócz Miłosza jest jeszcze 6-letni Mikołaj. Lista jego chorób jest długa: niepełnosprawność ruchowa z afazją, wada postawy, kręcz szyi prawostronny, nieprawidłowy rozwój procesów sensorycznych. Starszy, oprócz zespołu Aspergera, ma jeszcze zaburzenia słuchowe, skoliozę kręgosłupa i stopy płasko-koślawe.

Starszy syn pani Anny chodzi do publicznej placówki, a młodszy jest w zerówce. Obaj mają do swojej dyspozycji nauczycieli wspomagających, ale uczą się wśród zdrowych dzieci. Na tym szczególnie zależy ich mamie. — Chcę, żeby nie czuli się samotni. Żeby otoczenie ich akceptowało — podkreśla.

Chłopcy maja wiotkość mięśniową. Muszą bardzo dużo ćwiczyć, żeby ich wady postawy się nie pogłębiały. Grają w piłkę nożną, jeżdżą na rowerze. Ale to nie wystarczy, bo chłopcy potrzebują intensywnej rehabilitacji. A ta, niestety, kosztuje.

— Gdyby tak policzyć koszty rehabilitacji i leczenia, to zamykamy się w 4 tys. miesięcznie — mówi pani Anna. — Moi synowie mają też alergię i muszą być suplementowani. Nie jedzą warzyw i owoców, więc dostają suplementy,

Mikołaj jest jeszcze diagnozowany w kierunku całościowych zaburzeń rozwojowych. Korzysta z terapii na zaburzenia integracji sensorycznej. Od niedawna mówi. Jeździ do Ameryki pod Olsztynkiem na turnusy rehabilitacyjne,

Mikołaj przedz bardzo długi czas miał miksowane jedzenie. Nie akceptował owoców i warzyw i miał cechy ze spektrum autyzmu. Od małego jest pod opieką poradni gastrologicznej i genetycznej.
Pani Anna miała pracę, którą bardzo lubiła. Była z niej zadowolona. Ale od kiedy lekarze zdiagnozowali chłopców pod kątem różnych chorób, o aktywności zawodowej może zapomnieć. Codziennie wozi synów na terapie. Po południu wykonuje z nimi ćwiczenia logopedyczne.
Miłosz jest uzdolniony matematycznie.

— Nawet przygotowując się do dyktanda, stwarza sobie wzory do reguł ortograficznych — mówi z dumą pani Anna. — Widzę, że u młodszego syna też matematyka jest na pierwszym miejscu. Myśli logicznie. Ale na przykład wierszyka się już nie nauczy. Obaj synowie mają zaburzenia przetwarzania słuchowego.

Chłopcy bardzo lubią układać budowle z klocków Lego. Kochają się, ale zdarzają się między nimi konflikty. Pani Anna podkreśla, że zespół Aspergera sprawia, że niektóre zachowania Miłosza potrafią drażnić nawet młodszego brata.

— Ale to nie jest jego wina, że taki jest. Nie jest to wynik jakiejś złośliwości czy niegrzecznego zachowania. To po prostu zaburzenie — tłumaczy. I dodaje, że odkąd pojawiły się problemy z zaakceptowaniem chłopców przez otoczenie, zaczęła leczyć się na depresję.

Koszt 4 tys. zł na leczenie chłopców to ogromne obciążenie dla domowego budżetu. Zwłaszcza że jedynym żywicielem rodziny jest tata chłopców. Na szczęście Miłosz i Mikołaj trafili pod skrzydła Fundacji „Przyszłość dla Dzieci”. Chłopcom oraz innym podopiecznym Fundacji można podarować jeden procent swojego podatku,

Iwona Żochowska-Jabłońska, dyrektor zarządzająca Fundacji „Przyszłość dla Dzieci”, przypomina, że PIT można rozliczyć także na stronie przyszloscdladzieci.org.

— A w odpowiednią rubrykę warto wpisać KRS 0000148747. Wtedy dzieci, które są pod naszą opieką, będą miały łatwiejszy dostęp do leczenia czy rehabilitacji — mówi szefowa Fundacji. I dodaje: — Jeśli tylko chcemy, wypełniając PIT, możemy podać dodatkowe informacje mające wpływ na rozdysponowanie pieniędzy z naszego jednego procenta przez obdarowaną organizację. Stanie się tak, jeśli wskażemy konkretny cel szczegółowy czy konkretną osobę, która jest pod opieką danej OPP (organizacji pożytku publicznego — red.). Stosowne dane wpisujemy w rubryce „informacje uzupełniające”. Wykonanie kilku prostych i zajmujących kilka minut czynności spowoduje, że do OPP pomagających potrzebującym trafią drobne datki, które sumarycznie złożą się na znaczące kwoty, które mogą uratować komuś życie lub zdrowie.

Aleksandra Tchórzewska
a.tchorzewska@gazetaolsztynska.pl


Żeby przekazać 1 procent podatku, wystarczy wpisać w rozliczeniu numer KRS 0000148747. A już dziś można dokonać wpłaty na konto Fundacji „Przyszłość dla Dzieci”: 58 1240 1590 1111 0000 1453 6887.

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Polub nas na Facebooku: