Poniedziałek, 26 sierpnia 2019

Podziel się:

To wy uratowaliście Ksawerego!

2019-07-18 08:46:42 (ost. akt: 2019-08-06 09:08:26)
Ksawery nie traci pogody ducha...

Ksawery nie traci pogody ducha...

Są wiadomości, które chwytają za serce i powodują uśmiech na twarzy. Jedną z najradośniejszych informacji jest ta, że dzięki naszym Czytelnikom udało się zebrać potrzebną kwotę na leczenie Ksawerego, chłopca chorego na białaczkę.

Polub nas na Facebooku:
Wpłać darowiznę na leczenie i rehabilitację chorych i niepełnosprawnych dzieci z Warmii i Mazur:
http://m.wm.pl/2015/06/orig/wplacbutton-251555.jpg

Iwona Żochowska - Jabłońska: Udało się zebrać całą potrzebną kwotę . Całe 68 tysięcy złotych! A to wszystko dzięki ludziom o dobrych sercach. Wiemy, że chłopiec dostał już ostatnią dawkę leku. Było ich potrzebnych aż sześć.


Są ludzie, którzy wiedzą jak to jest, kiedy wali się cały świat. Znają to uczucie strachu o najbliższą osobę. Takie uczucie poznała Anna Krajewska z miejscowości Iłowo Wieś, mama dwuletniego Ksawerego. Kiedy jej ukochany jedynak miał 9 miesięcy, zdiagnozowano u niego ciężką białaczkę. Odtąd dni państwa Krajewskich wypełniły się obawą o życie i zdrowie chłopca. Nadzieją stał się przeszczep szpiku kostnego. Był moment, kiedy rodzice Ksawerego na chwilę odetchnęli z ulgą. — Przeszczep odbył się w grudniu ubiegłego roku. Myśleliśmy, że będzie już dobrze... Ale zaraz na wiosnę doszło do wznowy białaczki — mówi smutno pani Anna. — Tak bardzo, że choroba zajęła jądra. Trzeba było je usunąć

Żeby przeszczep zakończył się sukcesem, potrzebny był lek. Jego kwota to 68 tysięcy złotych. Skąd rodzice Ksawerego mogliby wziąć tyle pieniędzy? Jedynym żywicielem rodziny jest tata chłopca. Jego mama czuwa przy synku i zamieniła dom na szpital. Zebranie tak horrendalnej kwoty wydawało się niemożliwe.

Losem chłopca przejęła się Iwona Żochowska-Jabłońska, dyrektor zarządzająca Fundacji „Przyszłość dla Dzieci”. Ksawery niemal natychmiast dołączył do podopiecznych tej fundacji. Na efekty nie trzeba było długo czekać. W ciągu dwóch dni zebrana została kwota 6 tys. złotych! Potem, z dnia na dzień rosła. Do pomocy dołączyli się m.in. mieszkańcy gminy Dywity, którzy podczas Dnia Dziecka zebrali 2 tys. złotych. Po naszych publikacjach na łamach „Gazety Olsztyńskiej ” oraz na gazetaolsztynska.pl, kwota stawała się coraz większa. Każdy wpłacał darowiznę na swoją miarę.

Do zbiórki dołączyła też fundacja Cancer Fighters. Fundacja ta przekazała aż 37 tysięcy złotych. — Zadziałała moc internetu — uśmiecha się Piotr Misiewicz z Cancer Fighters. — Mogliśmy liczyć na duży odzew ludzi o wielkich sercach. Do sukcesu przyczyniło się także kilka lokalnych eventów.
Efekt? — Udało się zebrać całą potrzebną kwotę — nie kryje zadowolenia Iwona Żochowska-Jabłońska. — Całe 68 tysięcy złotych! A to wszystko dzięki ludziom o dobrych sercach. Wiemy, że chłopiec dostał już ostatnią dawkę leku. Było ich potrzebnych aż sześć.

Pani Anna, mama chłopca, potwierdza tę informację. — Synek kończy już przyjmowanie leku — powiedziała nam wczoraj. — Pobrano już mu szpik do badania. Dzisiaj wyjdziemy prawdopodobnie do domu. Na razie ma wszystkie dobre badania. Czekamy więc na kolejny przeszczep szpiku.
Lek przyjął się bardzo dobrze, nie dawał żadnych skutków ubocznych.

Szansę na nowe życie Ksawery dostanie w Bydgoszczy. Prawdopodobnie dawcą szpiku kostnego będzie jego mama. — Wszystko na to wskazuje — uśmiecha się. — Miał być dawca z Niemiec, ale po przeszczepie doszło do wznowy w jądrach i lekarze nie chcą już ryzykować.

Pani Anna podkreśla, że nie czuje lęku. — To tak jakby ktoś pobrał krew — porównuje. — Najważniejsze, że pomogę synowi!
Mama Ksawerego podkreśla, że jest w szoku, że udało się zebrać potrzebną kwotę — Nie mogę uwierzyć, że to się udało — mówi wzruszona.

http://m.wm.pl/2019/07/orig/projekt-bez-tytulu-5-564798.jpg
Fot. archiwum prywatne

Ostatni tydzień w szpitalu był ciężki dla Ksawerego.

Jednak w kontaktach z innymi, chłopiec musi być niezwykle ostrożny. Nie może złapać żadnej infekcji.
Przypomnijmy, że mały Ksawery nie pamięta już innego świata, niż ten w szpitalu. Jego życie toczy się wśród białych ścian. Czas odmierzają kolejne wkłucia, kroplówki czy badania. Żyje od obchodu lekarskiego do obchodu.

Pani Anna wielokrotnie sama pomagała innym. Nie potrafiła przejść obojętnie obok chorych i cierpiących dzieci. Czy to znaczy, że dobro wraca? Mama Ksawerego uśmiecha się tajemniczo...
Czego życzyć Ksaweremu i jego rodzicom? — Żeby wszystko było dobrze — mówi pani Anna. — I żeby szczęśliwie się skończyło. Już teraz czuję ulgę.

O tym, że nasi czytelnicy mają wielkie serca, przekonaliśmy się wielokrotnie. Dziś kolejny raz udowadniają, że los chorych dzieci nie jest im obojętny.

Iwona Żochowska-Jabłońska, inicjatorka akcji charytatywnej na rzecz Ksawerego od początku była pewna, że się uda. — Nie pierwszy raz Fundacja „Przyszłość dla Dzieci” udowadnia, że niemożliwe jest możliwe. Ale to wszystko dzięki ludziom, którzy mają dobre serca. Każdy grosz się liczy. A w tym przypadku liczył się czas. Na szczęście zdążyliśmy...

Aleksandra Tchórzewska


Źródło: Gazeta Olsztyńska

Polub nas na Facebooku: