Kacper przynosi pudełko ze zdjęciami i siada na dywanie. Po kolei wyciąga fotografie, ogląda je, po czym układa na podłodze. Nie może jednak nic o nich powiedzieć, bo zamiast słów, z jego ust wydobywają się tylko okrzyki. Chłopiec od urodzenia cierpi na głęboki niedosłuch.
Kacper Grządkowski z Sępopola jest jednym z naszych podopiecznych. W grudniu chłopiec skończy siedem lat. Jego rówieśnicy mają opanowany już spory zasób słów, ale on potrafi powiedzieć jedynie najprostsze wyrazy: "mama", "am", "Ania", a i to wtedy, kiedy najpierw wypowie je jego matka.
Chłopiec od urodzenia cierpi na głęboki niedosłuch. Trzy lata temu wczepiono mu za uchem implant ślimakowy. Dzięki urządzeniu Kacper może być rehabilitowany. Implant składa się z dwóch części: wewnętrznej, wszczepionej pod skórę na czaszce oraz zewnętrznej, która przetwarza sygnał. Dzięki temu do uszu 7-latka docierają jakiekolwiek dźwięki.
— Wcześniej zupełnie nie było z nim kontaktu , a teraz, kiedy jestem w drugim pokoju i zawołam "chodź jeść", Kacper przybiega — mówi matka chłopca. — Zresztą jeść on bardzo lubi. Uwielbia frytki, a za pierogami po prostu przepada— śmieje się pani Anna, która ma jeszcze jednego syna, 4-letniego, zdrowego Marcina.
Chociaż ona sama jest osobą niepełnosprawną, z opieki nad dwójką dzieci wywiązuje się należycie. "(...) Obowiązki macierzyńskie, także w zakresie leczenia Kacpra, wypełnia właściwie. Środowisko lokalne nigdy nie zgłaszało żadnych niepokojących sygnałów odnośnie jakichkolwiek zaniedbań ze strony pani Anny względem dzieci" napisano w opinii wydanej w czerwcu przez Miejsko-Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Sępopolu.
Kacper, który właśnie rozpoczął naukę w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym w Bartoszycach, co kilka miesięcy musi pokazać się lekarzom w Olsztynie. Wtedy też implant jest przez specjalistów regulowany.
Pani Anna musi więc mieć przygotowane pieniądze na wyjazd, a także na zakup baterii do urządzenia. Do implantu wchodzą trzy baterie, które starczają na dwa, trzy dni. Opakowanie kosztuje 20 zł, w ciągu miesiąca potrzeba ich pięć. Dla kobiety utrzymującej się z dwóch zasiłków pielęgnacyjnych (na siebie i dziecko), renty socjalnej i funduszu alimentacyjnego to jeden z wielu wydatków w domowym budżecie.
— Z wyjazdów do Olsztyna najbardziej cieszy się Kacper. Bardzo lubi jeździć autobusem, lubi być w ruchu. Nawet w toalecie nie może usiedzieć spokojnie, muszę ja być przy nim — opowiada Anna Osiurak.
Żeby chłopiec w dalszym ciągu rozwijał się, potrzebny jest mu aparat słuchowy. W jego przypadku w grę wchodzi urządzenie o wartości blisko 7 tys. zł. Mamie Kacpra udało się otrzymać dofinansowanie do aparatu słuchowego w kwocie 1560 zł, brakuje jednak zbyt dużej kwoty i mama Kacpra nie jest w stanie pokryć jej sama. Pomóżmy jej wspólnie i dajmy Kacprowi szansę na większą samodzielność.
Wystarczy kliknąć "pomóż" na banerze poniżej i przekazać dowolną kwotę na ten cel.
http://siepomaga.pl/f/przyszloscdladzieci/c/363/
Chłopiec od urodzenia cierpi na głęboki niedosłuch. Trzy lata temu wczepiono mu za uchem implant ślimakowy. Dzięki urządzeniu Kacper może być rehabilitowany. Implant składa się z dwóch części: wewnętrznej, wszczepionej pod skórę na czaszce oraz zewnętrznej, która przetwarza sygnał. Dzięki temu do uszu 7-latka docierają jakiekolwiek dźwięki.
— Wcześniej zupełnie nie było z nim kontaktu , a teraz, kiedy jestem w drugim pokoju i zawołam "chodź jeść", Kacper przybiega — mówi matka chłopca. — Zresztą jeść on bardzo lubi. Uwielbia frytki, a za pierogami po prostu przepada— śmieje się pani Anna, która ma jeszcze jednego syna, 4-letniego, zdrowego Marcina.
Chociaż ona sama jest osobą niepełnosprawną, z opieki nad dwójką dzieci wywiązuje się należycie. "(...) Obowiązki macierzyńskie, także w zakresie leczenia Kacpra, wypełnia właściwie. Środowisko lokalne nigdy nie zgłaszało żadnych niepokojących sygnałów odnośnie jakichkolwiek zaniedbań ze strony pani Anny względem dzieci" napisano w opinii wydanej w czerwcu przez Miejsko-Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Sępopolu.
Kacper, który właśnie rozpoczął naukę w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym w Bartoszycach, co kilka miesięcy musi pokazać się lekarzom w Olsztynie. Wtedy też implant jest przez specjalistów regulowany.
Pani Anna musi więc mieć przygotowane pieniądze na wyjazd, a także na zakup baterii do urządzenia. Do implantu wchodzą trzy baterie, które starczają na dwa, trzy dni. Opakowanie kosztuje 20 zł, w ciągu miesiąca potrzeba ich pięć. Dla kobiety utrzymującej się z dwóch zasiłków pielęgnacyjnych (na siebie i dziecko), renty socjalnej i funduszu alimentacyjnego to jeden z wielu wydatków w domowym budżecie.
— Z wyjazdów do Olsztyna najbardziej cieszy się Kacper. Bardzo lubi jeździć autobusem, lubi być w ruchu. Nawet w toalecie nie może usiedzieć spokojnie, muszę ja być przy nim — opowiada Anna Osiurak.
Żeby chłopiec w dalszym ciągu rozwijał się, potrzebny jest mu aparat słuchowy. W jego przypadku w grę wchodzi urządzenie o wartości blisko 7 tys. zł. Mamie Kacpra udało się otrzymać dofinansowanie do aparatu słuchowego w kwocie 1560 zł, brakuje jednak zbyt dużej kwoty i mama Kacpra nie jest w stanie pokryć jej sama. Pomóżmy jej wspólnie i dajmy Kacprowi szansę na większą samodzielność.
Wystarczy kliknąć "pomóż" na banerze poniżej i przekazać dowolną kwotę na ten cel.
http://siepomaga.pl/f/przyszloscdladzieci/c/363/



