http://m.wm.pl/2017/01/orig/1-logo-programu-358385.jpg

Ciąża pani Arlety z Piasutna przebiegała książkowo. Nikt nie spodziewał się, że jej wymarzony syn przyjdzie na świat w 25. tygodniu ciąży. Po urodzeniu ważył zaledwie 650 gramów. — Był niedotleniony, dlatego stało się to, co się stało… — opowiada pani Arleta.

U małego Olka zdiagnozowano dysplazję oskrzelowo-płucną, niedokrwistość wcześniaków, leukomalację okołokomorową, wodniaki jąder i retinopatię wcześniaczą.

Dziś chłopiec ma cztery lata i wypowiada zaledwie kilka słów. Z rodzicami porozumiewa się za pomocą piktogramów i zdjęć. W ten sposób opowiada, jak minął mu dzień w przedszkolu. Mama Olka codziennie wozi go do przedszkola specjalnego w Szczytnie. — Na początku był dramat. Syn bardzo przeżywał rozłąkę — wspomina pani Arleta. — A teraz jest super! Pokonujemy 20 kilometrów, ale na szczęście syn bardzo lubi jeździć.

Mama chłopca jest dumna z każdego postępu syna. — Ostatnio nauczył się trzymać kredkę w dłoni. I upodobał sobie kolorowanki ze św. Mikołajem. Lubi też gry planszowe i książeczki.

Mały Aleksander poznaje kształty i kolory. — Jest bardzo pracowity, bardzo chętnie uczy się nowych rzeczy — opowiada pani Arleta i dodaje, że wie, że syn zawsze będzie potrzebował jej pomocy. — Chciałabym, żeby nauczył się podstawowych czynności. Na razie syn nauczył się samodzielnie jeść chrupka.
Chłopiec znajduje się pod opieką wielu poradni. Od początku jest intensywnie rehabilitowany. — Syn porusza się na wózku inwalidzkim. Jeden ma w domu, drugi w przedszkolu. Teraz walczymy o to, żeby nauczył się siedzieć. Wtedy mógłby się sam chwilę pobawić — opowiada mama chłopca.

Rozwój ruchowy czterolatka nie jest prawidłowy, wzmożone napięcie utrzymuje się w kończynach górnych oraz dolnych i utrudnia mu rozwój. Chłopiec ma też prywatną rehabilitację, bo jego rodzice robią wszystko, żeby dobrze się rozwijał. Niestety, takie zajęcia obciążają mocno domowy budżet. Pracuje tylko tata chłopca, bo mama opiekuje się Olkiem.

Pani Arleta, mama Aleksandra : W tym roku trzeba będzie kupić synowi pionizator. Taki sprzęt jest bardzo ważny. Syn bardzo lubi pionową pozycję. Wtedy też lepiej jelita pracują i nogi się rozluźniają. Ale taki pionizator kosztuje jakieś 5000 złotych.

Chłopcu potrzebne są też nowe ortezy. Przydałoby się również krzesełko do karmienia ze stolikiem. Całe szczęście, Olek trafił pod skrzydła Fundacji „Przyszłość dla Dzieci”, założonej przez wydawcę „Gazety Olsztyńskiej” i „Dziennika Elbląskiego”.
Pod opieką Fundacji jest obecnie ponad 300 dzieci. Zdecydowana większość to mieszkańcy województwa warmińsko-mazurskiego. Powrót dzieci do zdrowia jest bardzo kosztowny. Dlatego warto wesprzeć fundację procentem swojego podatku.

Iwona Żochowska-Jabłońska, dyrektor zarządzająca Fundacji „Przyszłość dla Dzieci”: Przekazanie jednego procenta przy rozliczeniu podatkowym to dla nas gest, który daje podopiecznym Fundacji ogromną szansę. Ten jeden procent przekazany przez wiele osób ma dużą moc. Pomaga nam sfinansować rehabilitacje, bieżące leczenie oraz operacje chorych dzieci.

Wpisz w rozliczeniu rocznym numer KRS 0000148747. Oprócz tego w każdej chwili możesz dokonać wpłaty na konto fundacji: 58 1240 1590 1111 0000 1453 6887.