Dzieci z ukraińskich domów dziecka nie mają nikogo. Wspólnie MożeMY im pomóc! Dla straumatyzowanych wojną maluchów szykujemy Dom na Korczaka — w tym celu trwa zbiórka Fundacji „Przyszłość dla Dzieci”. PokażMY jak gościnnym miastem jest Olsztyn.

Olsztyn wspiera dzieci z ukraińskich domów dziecka

Każdy ma kogoś, kto się o niego martwi – mamy, babcie, dziadkowie i ojcowie. Martwią się bracia, siostry, bliższa i dalsza rodzina. W każdej rodzinie dzieci są oczkiem w głowie. Jesteśmy w stanie wiele poświęcić, by naszym najmłodszym nieba przychylić. Ale są dzieci, o które nie martwi się nikt. No, prawie nikt…

W samej Ukrainie w publicznych domach dziecka i pieczy zastępczej przebywa w tym momencie około 94 tys dzieci. To miasto niechcianych dzieci wielkości Grudziądza czy Kalisza.

Część z tych dzieci wkrótce zamieszka w Olsztynie. Od świtu do zmierzchu trwają intensywne prace, by jak najszybciej przygotować dla nich miejsca w byłym Domu Dziecka na ul. Korczaka.

Olsztyńska Fundacja „Przyszłość Dla Dzieci” w porozumieniu z władzami miasta nie ustaje w zbiórce funduszy i koordynacji zadań.

Zbiórka Pomoc dzieciom z Ukrainy
połączmy siły by okazać pomoc dzieciom z Ukrainy

405 141,46 zł

KLIKNIJ BY ZOBACZYĆ AKTUALNY STATUS DZIAŁAŃ   Nasilenie działań wojennych stanowi bezpośrednie zagrożenie dla życia 7,5 mln dzieci w Ukrainie. Solidaryzujemy się ze wszystkimi ludźmi, którym bezprawnie odbierany jest dom, […]

Wszyscy są pod wielkim wrażeniem tego jak sprawnie postępują prace, by wojenne dzieci znalazły u nas spokojny port.

— Nie byłoby to możliwe, gdyby nie ta fantastyczny odzew naszych fantastycznych darczyńców — wiadomości i przelewy płyną od firm i osób prywatnych z całego świata. Nie byłoby to też możliwe, gdyby nie zaangażowanie w sprawę Urzędu Miasta Olsztyn. To Miasto Olsztyn odpowiada za remont Domu, nas poproszono o wsparcie w pozostałych kwestach.

Bardzo doceniamy, że nam zaufano. Od wybuchu wojny myśleliśmy o włączeniu się w długofalową pomoc małym Ukraińcom i bardzo ważne jest, że tak szybko mogliśmy zacząć konkretnie działać — zaznacza Iwona Żochowska-Jabłońska, dyrektor zarządzająca Fundacji „Przyszłość Dla Dzieci”.

Do tej pory Fundacja wspierała dzieci z województwa wymagające leczenia i rehabilitacji. Teraz idzie krok dalej.

— Działania są zgodne z naszym statutem, który mówi również o pomoc placówkom zajmującym się opieką na dziećmi typu domy dziecka. Propozycja była spójna z naszymi celami. Tam trwa wojna! Te dzieci nie mają nikogo! Nie było się nad czym zastanawiać. Od ponad dwóch tygodni, ramię w ramię z samorządem robimy wszystko, by w tym zacisznym domu pośród zieleni, te dzieci jak najszybciej mogły się poczuć się bezpiecznie, odzyskać równowagę — mówi Żochowska- Jabłońska.

W tym momencie w Domu na Korczaka trwają intensywne prace budowlane: malowane są ściany, wymieniane drzwi i oświetlenie. W drodze są już zamówione meble, które gdy tylko prace remontowe się zakończona znajdą swoje miejsce w odświeżonych pokoikach. Jeszcze chwila a zamówione pralki zaczną prać, a garnki karmić małych pokrzywdzonych wojną przybyszy z Ukrainy.

— Potrzeby są ogromne, ale na razie najbardziej liczy się konkretny sprzęt. Nie zbieramy jeszcze zabawek i ubrań, bo po prostu nie wiemy w jakim wieku dzieci do nas przyjadą — informuje dyrektor fundacji „Przyszłość dla Dzieci”

A dzieci z ukraińskich domów dziecka już jadą…. na razie jeszcze do innych miejsc w Polsce, ale to kwestia tygodni, niedługo dotrą do Olsztyna

Komunikat idzie z Kijowa – „Halo, halo do granicy jedzie autokar z konkretnego ukraińskiego obwodu z konkretnych domów dziecka”, i my wtedy w sekundę organizujemy się, żeby po nie pojechać. Nie bierzemy jednak dzieci w ciemno, miejsca dla nich muszą być gotowe wcześniej — mówi Marcin Witczak z łódzkiej Fundacji Happy Kids, która pośredniczy w ratowaniu sierot z trawionej wojną Ukrainy. To właśnie dla tych dzieci Fundacja „Przyszłość dla Dzieci” szykuje budynek po byłym Domu Dziecka w Olsztynie. Im szybciej to zrobimy, tym szybciej przywitamy je na Warmii. Razem damy im spokój i bezpieczeństwo.

— Naszym zadaniem jest jak najsprawniej przejąć dzieci od ukraińskiej strony, szybko przepakować, szybko zabezpieczyć ich podstawowe potrzeby, szybko policzyć i szybko jechać w dalszą drogę. Nie ma reguły, jak długo te dzieci już wtedy są w trasie, ale uwzględniając wojenne okoliczności taka jazda po stronie ukraińskiej może przeciągać się nawet na kilka dni — zauważa Witczak.

Tak jak nie ma reguły, co do wieku dzieci. Nie brakuje tych najbardziej bezbronnych – niemowląt.

Takich, które trzeba we własnych ramionach wnieść do autobusu, być z nimi w czasie jazdy, bo przecież same nie są w stanie stabilnie siedzieć, takich, które trzeba karmić specjalnie rozdrobnionymi posiłkami, napoić specjalnym mlekiem, które trzeba z autokaru wynieść i wciąż pamiętać o przewijaniu.

W jednym tylko transporcie z Ukrainy, który współorganizowało Happy Kids na 84 dzieci było ponad dwadzieścioro niemowląt. Zdarzyła się też młoda matka w połogu z 10-dniowym noworodkiem.

Pierwszą potrzebą są autokary, które w tym momencie pomaga organizować polski oddział ONZ, kolejną to – by tam, gdzie te dzieci jadą — była możliwość długoterminowego przebywania. To miejsca, gdzie dzieciaki przez dłuższy czas będą mogły spokojnie spać, przebrać się, jeść i kąpać się, nie martwiąc o jutro.

I co bardzo ważne — nie zostaną rozdzielone. Wszystkie te kryteria już wkrótce będą spełnione w Olsztynie. Od wszystkich nas zależy jak szybko, bo wciąż zbieramy środki na najbardziej potrzebne wyposażenie i sprzęt.

— Te dzieci od urodzenia żyją w mniejszej lub większej traumie i samotności. Nie mają specjalnie wielu bliskich im dorosłych, więc są ze sobą bardzo zżyte. Dlatego to by mogły pozostać razem i wzajemnie się wspierać jest w tym momencie kluczowe — zaznacza Iwona Żochowska- Jabłońska.

Kolejne potrzeby będą na pewno rodziły się z biegiem czasu. Pomoc psychologów, nauka języka, szkoła, sport i zabawa.

Wolontariusze już pukają do drzwi.

Każdy chce jakoś pomóc.

Dlatego tak ważne i naglące jest przygotowywanie bazy dla tych dzieci. O całą resztę również będziemy się martwić, ale trochę później.

Potrzeby tych dzieci są PEŁNE, dlatego zacznijmy od zaspokojenia tych najbardziej fundamentalnych. Nie będzie przesadą, jeśli powiem, że te maluchy jadą do nas tylko z tym, co mogą zabrać na swoich barkach — mówią ludzie pośredniczący w przewozach.

Wojna. Podróż. Małe dzieci, ich małe plecaczki i wielkie autobusy wypełnione nimi aż po brzegi. Co może na własnych placach zabrać np. trzylatek? Te obrazy mówią same za siebie.

— Jesteśmy wdzięczni za każdą propozycję dalszego zaopiekowania się tymi dziećmi. My w tym momencie zajmujemy się głównie koordynacją transportu i zabezpieczania dzieci w czasie ich „ucieczki”. Dlatego bardzo cieszymy się, że „Przyszłość dla Dzieci” chce z nami współdziałać. W jedności siła – zauważa pracownik Happy Kids.

Nikt nie jest w stanie oszacować ile jeszcze dzieci z ukraińskich domów dziecka przyjedzie do Polski.

Nie wiemy też kiedy i czy w ogóle będą mogły wrócić do siebie.

— Na tę chwilę jest to taki „one way ticket”, bilet w jedną stronę. Ukraina jest coraz bardziej zniszczona, więc po prostu wiele z tych dzieci — z powodów czysto mieszkaniowych nie będzie miało gdzie wrócić — mówi Witczak.

Do pomocy wciąż zgłasza się sporo osób, należy jednak przy tym wszystkim zachować szczególną ostrożność i chłodną głowę. I pamiętać o długofalowości tego procesu.

— W okół nas wciąż dzieje się wiele wspaniałych rzeczy. Ludzie otwierają swoje serca, ale gdzie wojna, chaos, strach i bałagan — tam łatwo też o różnego rodzaju nadużycia. Nie możemy ich zakładać, ale nie możemy ich też wykluczyć. To tylko dzieci, nie obronią się same. Dlatego my wszyscy fundacyjni ludzie, koordynatorzy musimy być podwójnie ostrożni — zauważa Witczak.

Szacuje się, że już w zeszły piątek (11.03) za pośrednictwem fundacji Happy Kids granicę z Polską przekroczyło ponad tysiąc dzieci z ukraińskich domów dziecka. Spora część zamieszkała w Łodzi, wiele pojechało do Gdańska i okolic. Olbrzymią liczbę małych uchodźców przyjął również ośrodek pod Rawą Mazowiecką.

— Teraz pora na Olsztyn. Teraz pora na Nas. Na tę chwilę możemy zapewnić dach nad głową, nowe godne życie sześćdziesięciorgu — zagubionym w zawierusze zarówno tej osobistej, rodzinnej jak i tej historycznej, globalnej, wojennej dzieciom, mówi Agnieszka Terebiłów z Fundacji ,,Przyszłość dla Dzieci”.

— To nasza wspólna sprawa i wspólny cel. Nie bądźmy obojętni. Przyłącz się do zbiórki Fundacji „Przyszłość Dla Dzieci”. Wspólnie dajmy tym dzieciom ukojenie, pokażmy nowy piękny warmiński świat ludzi o otwartych sercach, dodaje koordynatorka akcji.

Przeczytaj też:

Agnieszka Porowska

Magdalena Sosnowska

Możesz też przekazać darowiznę, wpłacając pieniądze na konto 21 1240 1590 1111 0010 2531 7517 W tytule wpłaty wpisz „Pomoc dzieciom z Ukrainy”.

Bądź z nami na bieżąco, obserwuj nas na FACEBOOKU