Masz czas do 30 kwietnia, by przekazać 1,5% podatku podopiecznym Fundacji ,,Przyszłość dla Dzieci”.
Przygotowując rozliczenie pitu online i nie tylko, wspólnie pomagajmy dzieciom z Warmii i Mazur. Chorym i z niepełnospawnościami.
W tym artykule przeczytasz o:
- Niesamowitej mocy Twojego 1,5% podatku, która zmienia statystyki w realną pomoc.
- Łukaszu z Olsztyna, który mimo zespołu Downa udowadnia, że jest chłopcem „do tańca i do różańca”.
- Ani z Warkał i jej dzielnej walce z epilepsją lekooporną.
- Antosiu, który dzięki regularnej rehabilitacji dogania rówieśników.
- Sposobach, w jakie możesz „uchylić nieba” dzieciom z Warmii i Mazur.
Dla fiskusa to tylko statystyka, dla co trzeciego podatnika – formalność, o której zapomina. Ale dla Antosia, Mai czy Łukasza te „kilka cyferek” wpisanych w zeznanie PIT to jedyna szansa na kosztowną rehabilitację, specjalistyczny sprzęt i życie, w którym choroba nie stawia wszystkich warunków. Choć 1,5% podatku może wydawać się kroplą w morzu potrzeb, to właśnie z takich kropel w ubiegłym roku popłynęło do organizacji pożytku publicznego aż 2,3 mld złotych. Poznaj historie podopiecznych Fundacji „Przyszłość dla Dzieci”i zobacz, jak niewiele trzeba, by realnie „uchylić im nieba”.
Kilka cyferek ma niesamowitą moc
– Dzięki naszym wspólnym działaniom dzieci realnie zdrowieją, bo mają dostęp do intensywniejszego leczenia i rehabilitacji, niż tylko do tej, którą może zapewnić im system – mówi wprost Jarosław Tokarczyk, Prezes Zarządu Fundacji „Przyszłość dla Dzieci”.
umożliwiający odpisanie 1% należnego fiskusowi podatku na cele dobroczynne, skorzystało z niego zaledwie 80 tysięcy osób. Dwie dekady później podatników korzystających z tej opcji było ponad 16 milionów, a suma przekazanych środków wzrosła ponad 1600-krotnie. – Coraz więcej osób wie o tej możliwości i ją docenia, bo coraz więcej osób ma w swoim bliskim otoczeniu kogoś, komu to realnie pomaga – zauważa Prezes fundacji.
Wciąż jednak co trzeci podatnik nie wie lub nie pamięta, że wystarczy wypełnić dodatkową tabelkę w rozliczeniu PIT, by odmienić czyjeś życie. – Jeszcze dużo pracy przed nami, by budować świadomość, jak bardzo jest to potrzebne. A przecież tych kilka cyferek ma naprawdę niesamowitą moc – podkreśla z kolei Dyrektor Zarządzająca Fundacji „Przyszłość dla Dzieci“ Iwona Żochowska-Jabłońska. – Dzięki temu pod skrzydłami mamy już ponad pół tysiąca dzieci z Warmii i Mazur i stale możemy zwiększać skalę naszego wsparcia.

Jest więc dobrze, bo tradycja odpisu 1,5% podatku już wpisała się w kalendarz naszych „świąt narodowych” – ale mogłoby by być lepiej. – Bardzo bym sobie życzyła, żeby pomaganie weszło nam w nawyk także na co dzień. Dlatego przedstawiamy historie naszych małych podopiecznych, opowiadamy, co się u nich wydarzyło, jakie są ich aktualne potrzeby – przyznaje Iwona Żochowska-Jabłońska i podsumowuje: – Dzięki temu coraz częściej zgłaszają się do nas również osoby, które chcą zrobić coś więcej, wspólnie działać na rzecz dzieciaczków każdego dnia.
Na początek wystarczy mały gest: pokaż, że i Ty masz moc i przekaż 1,5% podatku Fundacji „Przyszłość dla Dzieci” z Warmii i Mazur, wpisując KRS 0000148747 w rozliczeniu PIT.
Do tańca i do różańca
Mógłby o tym zaświadczyć chociażby 9-letni Łukasz z Olsztyna ze swoją mamą: choć pod skrzydłami fundacji są raptem kwartał, chłopiec zdążył otrzymać tablet ze specjalnym oprogramowaniem, dzięki któremu może lepiej komunikować się ze światem.
Łukasz urodził się bowiem z zespołem Downa, zmaga się z koślawością kolan, obniżonym napięciem mięśniowym i opóźnieniem mowy. Nie przeszkadza mu to w zdobywaniu świata: jest pogodny i towarzyski, trudno przejść obok niego obojętnie – bo też i sam Łukasz na to nie pozwoli. – Wszystkich zaczepia, do wszystkich się uśmiecha, w każdym sklepie sprzedawczynie go uwielbiają. Mówią, że bije od niego czysta radość – opowiada z dumą jego mama Marzena.
Chłopiec od małego rwie się do pomocy: sam sprząta, ściele łóżko, nastawia i wiesza pranie, nawet do gotowania i drobnych napraw domowych jest pierwszy, bo uwielbia majsterkowanie. A do tego: śpiewa, tańczy, rysuje i fotografuje, gra w piłkę, ma hopla na punkcie straży pożarnej i samochodów, marzy o własnym rowerze. – Chłopak do tańca i do różańca? Oj tak, dosłownie – śmieje się jego mama. – No taki mi się udał, że aż nieprawdopodobne.


Łukasz i Antek podopieczni Fundacji Fot. archiwum prywatne
Pani Marzena wychowuje Łukasza samodzielnie, nie pracuje, bo chłopiec wymaga intensywnej opieki i często choruje, mieszkają na stancji. – Staramy się o mieszkanie z miasta, to jest nasze największe marzenie, bo Łukasz nie lubi wielkich zmian, odchorowuje każdą przeprowadzkę – wyjaśnia jego mama. – Ale nie poddajemy się, jakoś sobie dajemy radę – zapewnia pani Marzena. Nie musi jednak być w tej walce o przyszłość Łukasza osamotniona: przekazując 1,5% podatku Fundacji „Przyszłość dla Dzieci” możemy im to udowodnić!
Cały czas wierzę
Jedną z nowych podopiecznych fundacji jest 7-letnia Ania z Warkał: pogodna, wrażliwa i empatyczna. – Lubi spędzać czas aktywnie: pływa, trenuje tańce i karate, jeździ na rolkach, czasem też wybieramy się na konie – wylicza jej mama Marta. I to właśnie z tą ostatnią pasją jest związane największe pragnienie dziewczynki. – Ania marzy, żeby mieć własnego kucyka, jest absolutnie zakochana w tych zwierzętach, obcowanie z nimi bardzo dobrze na nią działa.
Zwłaszcza że w relacjach z ludźmi jest nieśmiała i nieco wycofana, a swój udział w tym ma choroba: u Ani prawie 4 lata temu zdiagnozowano epilepsję dziecięcą, lekarze obiecywali, że z wiekiem choroba minie całkiem. Ale zamiast ustąpić, trzy miesiące po jej 7. urodzinach, uderzyła bezlitośnie – wtedy też przyszła właściwa diagnoza (epilepsja lekooporna), a wraz z nią kolejne hospitalizacje, w nieco ponad pół roku dziewczynka przeszła ich siedem, prawie nie było jej w tym czasie w szkole.

7-letnia Ania z Warkał Fot. archiwum prywatne
Ania boryka się z zaburzeniami integracji sensorycznej, skoliozą i trudnościami rozwojowymi, dokuczają jej skutki uboczne przyjmowanych leków: często boli ją brzuch i głowa, męczą ją nudności i wymioty, ciągle drży jej prawa ręka. – Ania wszystko to rozumie, cały czas wytrwale ćwiczy, próbuje być samodzielna. Naprawdę dzielnie radzi sobie z chorobą, znosi wszystkie hospitalizacje, rehabilitacje i badania – zapewnia jej mama.
Dotąd rodzice Ani radzili sobie sami: oboje pracują zawodowo, otrzymują jedynie zasiłek pielęgnacyjny w wysokości 215 zł, wystarcza na dwie butelki nierefundowanego syropu na epilepsję. Koszty rehabilitacji, terapii ręki i terapii logopedycznej starali się pokrywać sami, o wsparcie Fundacji „Przyszłość dla Dzieci“ zdecydowali się poprosić dopiero na początku roku. – Czekamy teraz na wyniki badań genetycznych i metabolicznych, żeby spróbować znaleźć źródło tej choroby i dopasować leczenie bardziej celowane – opowiada mama Ani. – To jest nasze światełko w tunelu. Cały czas wierzę, że pokonamy tę chorobę.
Teraz goni rówieśników
6-letniemu Antosiowi z okolic Olsztyna fundacja pomaga od pierwszych miesięcy życia. To wulkan energii: wszędzie jest go pełno, wszystko go ciekawi. – Kocha ruch, jest empatyczny i czuły, potrzebuje poczucia bezpieczeństwa i bliskości – opowiada jego mama Natalia. Jednym tchem wymienia też jego największe pasje: auta, matematyka, judo i klocki Lego.
Pani Natalia chwilę musi natomiast pomyśleć, by wskazać najważniejsze marzenie synka. – Tyle chciałby zobaczyć… Na pewno bardzo chciałby polecieć samolotem, zobaczyć z bliska chmury, poczuć tę adrenalinę – rozstrzyga w końcu. Antoś nie może się też doczekać, aż pójdzie do szkoły. – Bardzo się cieszy, że będzie mógł wybrać swój piórnik i tornister, to jest dla niego bardzo ważne, żeby mógł sam zdecydować – pani Natalia opowiada z czułością. A później nieco ścisza głos: – O zdrowiu w kategorii marzeń nie myśli. Chyba jeszcze nie do końca rozumie, z czym się zmaga.
Antoś urodził się z niską masą urodzeniową, kręczem szyjnym, ubytkiem serduszka, spłaszczeniem potylicy i asymetrią twarzy. Ma orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego, wymaga opieki specjalistycznych poradni, terapii psychologicznej i logopedycznej, wizyt u stomatologa i ortodonty, trenuje też judo i tańce ludowe. – Nasz świat kręci się wokół jego zajęć, w tygodniu nie ma nas w domu od rana do wieczora, tyle co wrócić, wykąpać się i pójść spać, bo na drugi dzień jest dokładnie to samo – opowiada pani Natalia. I śmieje się: – Dla niego to po prostu codzienność, na wszystkie zajęcia jeździ z przyjemnością, nie buntuje się. No, chyba że trzeba wstawać rano.
Antosia i jego siostrę bliźniaczkę wychowuje samodzielnie, sama utrzymuje dom pracując zawodowo, przysługuje jej tylko zasiłek pielęgnacyjny, akurat na opłacenie jednych zajęć usprawnienia ruchowego. – Gdyby nie ludzie dobrej woli nie bylibyśmy w stanie zapewnić mu tych wszystkich zajęć. Miałby tylko to, co w ramach orzeczenia i tyle – podkreśla pani Natalia. – Byłby na pewno w dużo gorszym stanie, na niższym stopniu rozwoju. Teraz goni rówieśników, nikt by nie zgadł, że ma jakiekolwiek trudności.
Uchylić nieba
Maja ma 11 lat, z rodzicami i siostrą Zosią mieszka w Barczewie. Zmaga się z autyzmem atypowym i niepełnosprawnością ruchową, ma też wadę wzroku, wymaga integracji sensorycznej, rehabilitacji nóżek, treningu umiejętności społecznych, regularnych wizyt u logopedy, okulisty, psychologa, ortodonty i psychiatry.
Choć jej grafik pęka w szwach, Maja dzielnie znosi wizyty lekarskie i rehabilitacje, bo taka po prostu jest: cierpliwa, spokojna, wesoła. Także: bardzo mądra i kreatywna (uwielbia wszelkiego rodzaju DIY, czyli „zrób to sam”), a wobec najbliższych ciepła i uczuciowa. – Jeżeli się na czymś skupi, poświęca się temu całkowicie. Lubi też pobyć w swoim świecie, często potrzebuje odosobnienia, żeby pobyć samej ze sobą, omówić swoje problemy we wnętrzu głowy – wyjaśnia jej mama Beata.

Wraz z mężem zdecydowali się zwrócić do Fundacji Przyszłość dla Dzieci o wsparcie, bo chcieliby Mai nieba uchylić, a chociaż oboje pracują, nie na wszystko mają środki i możliwości. – Maja ma orzeczenie o niepełnosprawności, ale bez punktu 7., potwierdzającego ograniczoną możliwość samodzielnej egzystencji, więc nie przysługuje jej świadczenie pielęgnacyjne – przyznaje pani Beata. – Jedyne wsparcie otrzymujemy z fundacji, a chcielibyśmy pomóc jej jeszcze bardziej, bo z wiekiem widzimy u niej coraz większe potrzeby.
Sama Maja się o nic nie upomina: chyba że chodzi o książki o wojowniczych kotach, które pochłania całymi tomami, albo gekona, który zamarzył jej się po wizycie na targach egzotycznch z tatą. – Niestety, chyba trzeba będzie jej w końcu go sprawić, o już figurki nie wystarczają – śmieje się jej mama. Ale zaraz poważnieje, gdy ma powiedzieć o własnym marzeniu. – Żeby w społeczeństwie było więcej zrozumienia, większa akceptacja dla dzieci i osób takich jak Maja. Przecież dobro powraca, szczególnie gdy okazujemy je najsłabszym.
Udowodnijmy Mai i jej mamie, że tak rzeczywiście jest! Wpisz KRS Fundacji „Przyszłość dla Dzieci” 0000148747 i pomóż pół tysiącu dzieci z Warmii i Mazur spełnić marzenie o zdrowiu!
Potrzebujesz informacji na temat tego jak to zrobić? Wejdź na przyszloscdladzieci.org i rozlicz PIT. Prosto. Szybko. Za darmo.
Aneta Wawrzyńczak-Rekowska
Może Cię teź zainteresować:
Wypełnienie PITu – jak to działa?
Wpisz nr KRS 0000148747 oraz kwotę półtora procent w swoim zeznaniu podatkowym.
Do kiedy rozliczyć PIT – masz czas do 30 kwietnia 2025 roku! Możesz przekazać to bezcenne wsparcie na kilka sposobów:
– za pomocą pitax.pl lub e-pit na naszej stronie. Nasz KRS już jest tam wpisany.
– Logując się na swój profil w serwisie podatki.gov.pl/,
– Składając papierową wersję deklaracji PIT do Urzędu Skarbowego.


Jak rozliczyć PIT? Więcej informacji TUTAJ
